O, drugi z rzędu ładny dzień - święto! Zwłaszcza pod wieczór. Wybrałam się na Okrągłą Wieżę i zdjęć narobiłam dużo kolorowych. Takie o:
Więcej na picasie, jak zwykle.
Zmarzłam trochę, bo już czuć zimę w powietrzu, więc jak przechodziłam koło Ogrodu Botanicznego, to wstąpiłam, żeby się zagrzać - tam panuje klimat zwrotnikowy. No i napstrykałam znowu, tym razem pajęczynkę obwieszoną kropelkami wody, zawieszoną w rogu akwarium.
Jak wczoraj w Blågårds widziałam, jak Johan nie może się powstrzymać od robienia zdjęć (aparatem Mii), to zatęskniłam za moim starym zenitem. Zwłaszcza, że widziałam efekty tych jego zabaw - niesamowite; ma dobre oko i wiedzę też.
A więc Pierwsze Postanowienie Noworoczne: wracam do robienia porządnych zdjęć. Na razie przy użyciu dostępnego ekwipunku, czyli albo aparatu rodziców, albo wysłużonego zenita. Albo może od siostry czasem pożyczę... A potem będę próbować coś lepszego skombinować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz