Miłe zaskoczenie. Kierowca w busie relacji Oświęcim-Kraków miał włączoną stację Fox FM i nawet dało się tego słuchać, mimo że trochę przesadzali z nieśmiertelnymi klasycznymi przebojami. To drugi raz, kiedy zarejestrowałam, żeby kierowca słuchał czegoś innego niż Radio ZET albo RMF (pierwszy raz to nawet była Trójka)!
Robiłam dziś za przewodnika, bo przyjechali znajomi z Erasmusa - koleżanka z Warszawy i chłopak z Turcji. Niestety w niedzielę (w dodatku poświąteczną) wieczorem to wszystko jest raczej pozamykane.
Ale udało nam się trafić na pokonkursową wystawę szopek krakowskich - tegorocznych i z lat ubiegłych. Co ciekawe, szopki współczesne praktycznie nie różnią się od tych sprzed trzydziestu lat. Miałam radochę, bo ostatni raz oglądałam je pewnie jak miałam z dziesięć lat. I nie mogę się nadziwić, że coś może być jednocześnie tak bardzo kiczowate i piękne. Chociaż niestety niektóre były tylko kiczowate. Ale inne robiły wrażenie. No i sama próba tłumaczenia muzułmaninowi idei szopki, w dodatku ozdobionej takimi detalami jak Smok Wawelski czy Lajkonik - ubaw totalny.
Niezamkniętym zabytkiem był oczywiście Mariacki. I aż mnie poraziło zachwytem! Po zwiedzaniu Holandii, gdzie wszystkie kościoły po reformacji przemalowano na biało i odarto ze wszelkich ozdób i po kilkumiesięcznym pobycie w Danii, gdzie też przeważają reformaci - taki kontrast, że ciężko uwierzyć. Nadziwić się nie mogłam, że kościół może być taki ozdobny, kolorowy, bogaty, piękny...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz