Hmm, ja chyba byłam niegrzeczna w tym roku, bo Mikołaj do mnie nie przyszedł...
Może go zdezorientowałam zbyt częstymi zmianami adresu...?
A może duński Mikołaj odwiedza tylko Duńczyków...?
A może się obraził, że zamiast grzecznie spać i śnić o prezentach, to noc spędziłam na rozmowach online...?
Bo Duńczycy wierzą - przeciewnie niż reszta Europy - że Mikołaj urzęduje nie w Laponii, ale na Grenlandii; czyli w sumie, że jest (był? Grenlandia chyba teraz niepodległa jest, przynajmniej teoretycznie...) Duńczykiem. Znacjonalizowali świętego Mikołaja! Wspominałam już, że Duńczycy są dziwni?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz