Strony

poniedziałek, 7 grudnia 2009

Monday Live Jazz Session

Dziś zaczęło się kameralnie, bo tylko ja z Weroniką (która dopiero co została delikatnie wyrzucona z mieszkania przez jej szurniętą landlady, więc jest szansa, że zatrzyma się u mnie na jakiś czas - fajnie, przypomną się czasy akademika!!). Potem przyszli filozofowie i Paul, który właśnie obchodzi sześćdziesiąte urodziny. Sympatycznie jak zwykle; chociaż zmyłam się, kiedy dyskusja zeszła na konferencję klimatyczną, grrr.

Ostatnio doszłam do wniosku, że Blågårds co prawda jest naprawdę fajne, ale trzeba by sobie zrobić rundkę po krakowskich pubach, jak wrócę, i przypomnieć, jak wygląda Obsesja, Atmosfera, Indygo, czy chociażby Gwarek, Nawojka albo Żaczek. Bo inaczej zapomnę nawet, jak tam trafić... Tylko dlaczego tam nie ma takiego dobrego piwa jak tu...? U nas jest wybór między pilsnerem a innym pilsnerem, a tu - niebo... mmm...

Ku pamięci: sprawdzić kawiarenkę (benedyktyńską?) na Rajskiej 22. Jest maleńka szansa, że będą mieli mój ukochany Thisted Limfjords Porter/Double Brown Stout.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz