Względnie wewnątrz, jeśli był otwarty.
Dziś pierwszy raz wybrałam się nad jeziorka, czyli w drugą stronę. Na początek jedno, średnie:
Bałam się, że to bedzie za dużo, ale google mówi, że tylko pół kilometra więcej. I rzeczywiście nie zajęło mi wiele więcej czasu niż poprzednia trasa. Tylko ma tę wadę, żę światła są po drodze.
Ale chyba koniec biegania w krótkich spodenkach, bo już czuć w powietrzu, że zima idzie (w końcu grudzień); przy jeziorkach nawet bardziej, bo tam więcej wilgoci i bardziej wietrznie jest. Chociaż z drugiej strony, chyba przez ten cały jogging uodporniłam się i nie choruję; co przy tutejszej pogodzie i mojej skłonności do zapadania na grypę (tudzież inne wirusowe czy też bakteryjne paskudztwo) zakrawa na cud.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz