Uuu, busy day!
Na początek kolejny, tym razem naprawdę ciekawy eksperyment w laboratorium ekonomicznym. Nawet zapytałam, czy jest szansa gdzieś, kiedyś zapoznać się z wynikami - i jest, ale za pół roku, jak napiszą z tego raport...
Potem przedświąteczne spotkanie dla studentów międzynarodowych na KUA (coś jak DIKU Cut&Paste), na którym razem z Mią uczyłam się robić takie śmieszne świąteczne gwiazdki, a ponieważ mam całkiem spore doświadczenie w origami, to nawet nieźle mi to szło. Dawali bardzo dobre grzane wino. I okazało się, że duńskie tradycje różnią się sporo od naszych, bo w teście ze znajmości tych świątecznych zwyczajów wypadłyśmy fatalnie...
Spóźniłam się trochę, bo wybrałam sę na piechotę i akurat jak przechodziłam przez most nad kanałem, to był zachód i po prostu nie mogłam się powstrzymać i nie zrobić kilku zdjęć.
(Więcej na picasie)
Wieczór jak zwykle w Blågårds. Dość spore towarzystwo, nawet większe niż zwykle; Pawła nawet spotkałam, który wrócił niedawno z egzotycznych wojaży po Ameryce Południowej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz