Strony

sobota, 21 listopada 2009

Od czegoś trzeba zacząć

Pewnie wypadałoby się wytłumaczyć, skąd mi się to wzięło...

Bo ja generalnie za blogowaniem nie przepadam, chyba że blog ma jakąś inną myśl przewodnią niż tylko jego autor. Ale przez tę moją dobrowolną emigrację zaczęłam doceniać taką formę przekazu (zaczęłam też doceniać wiele innych rzeczy, ale o tym kiedy indziej). No bo piszę maile do znajomych i albo odpiszą, albo nie - zajęci są, wiem, ja też czasem przez kilka dni się zbieram, żeby coś skrobnąć do nich. Poza tym jak piszę maila, to zawsze zapomnę o coś wypytać, a czasem po prostu nie wiem, że się jakiś nowy wątek rozwija... A tak, to jestem na bieżąco z nowościami, jeśli ktoś sam chce sie nimi podzielić i jest temat do dialogu. Szczególnie Aggie mnie zainspirowała. Strasznie miło się czyta i zgaduje, kto jest kim, i gdzie to było :) I napawa optymizmem.

Tytuł. Tytuł wziął się z mojego obecnego stanu przebywania na emigracji, jak ja to nazywam. Najpierw miały być dzienniki, ale stwierdziłam, że to już było i nie będę Camusowi konkurencji robić. Ale potem okazało się, że z notatkami też trafiłam, tyle że w Czechowa. Ale już zostało. A że z podróży, to nie znaczy, że w planie są tylko wpisy z erasmusowego pobytu w Krainie Baśni Andersena, o nie. Tak sobie uświadomiłam, że od dłuższego czasu moje życie składa się wyłącznie z podróży i, co więcej, ja te podróże uwielbiam. Zarówno te krótkie, codzienne na trasie aktualna-lokalizaja-w-Krakowie -> wydział, które czasem mają formę zaledwie spaceru, jak i te dłuższe np. Oświęcim -> Kraków; no i jeszcze te dalsze, jak teraz.

A więc to by chyba było na tyle na ten pierwszy raz. Na nowy początek może wystarczy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz