Strony

niedziela, 22 listopada 2009

Angielska pogoda w Danii

Przeszłam się dziś aż do sklepu i z powrotem. Tyle wystarczyło, żeby w pełni doświadczyć typowej jesiennej kopenhaskiej pogody. Standardowa prognoza nie jest zbyt urozmaicona i wygląda mniej więcej tak:


i nie ma co się łudzić, że będzie lepiej.

Jest kilka symtpomów, które wskazują, że przybyły do Kopenhagi student z gatunku erasmus (czy też jakiś inny zagraniczny przybysz) zaczyna się aklimatyzować w tym mieście. Jednym z nich jest nieprzeparta potrzeba uprawiania joggingu (co już zaobserwowałam u siebie). Inną oznaką zaadaptowania się do panujących warunków jest ponoć szczery entuzjazm odczuwany, kiedy rano wyjrzy się przez okno i zobaczy pięknie świecące słoneczko - to też już na mnie przyszło. W zeszły piątek była ciepła, słoneczna pogoda i wszyscy się nią zachwacali. Prorokowałam, że potrwa to całe dwa dni, a potem wróci do normy, czyli niepewnej, pochmurnej, wilgotnej szarówki, która trwała co najmniej przez ostatnie trzy tygodnie. Otóż, myliłam się - ładna pogoda nie trwała nawet tyle, następnego dnia po południu niebo już się zaciągnęło.

Sytuacji nie poprawia fakt, że dzień trwa niecałe 8 (słownie: osiem!!) godzin. Wschód słońca jest mniej więcej o ósmej rano, a zachód przed czwartą (na całe szczęście zajęcia na uczelni nie zaczynają się wcześniej jak o dziewiątej). Aż się boję myśleć, co będzie w grudniu. Ostatnio umówiłam się z Weroniką, że odwiedzimy Syrenkę. Najpierw chciałam iść na Okrągłą Wieżę (skoro już kupiłam ten sezonowy bilet, to trzeba go wykorzystać) i tam się miałyśmy spotkać o wpół do piątej i przespacerować na nabrzeże. Na szęście w porę się zorientowałam, że to już będzie pół godziny po zachodzie słońca, bo wiele byśmy tej Syrenki nie pooglądały...

Poza tym nie mam czasu na spacery, bo piszę esej z angielskiego, oczywiście na jutro. I uczę się na egzamin ustny z tegoż samego przedmiotu. Mam szczerą nadzieję, że jak wrócę do Polski, to darują mi już lektorat. Jeśli tak, to może wykorzystam pozostałe żetony na niemiecki... Hmmm, jest to jakiś pomysł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz