Potem chciałam zarezerwować bilet powrotny do Polski na święta. Mam już wykupiony, tylko że open, więc trzeba było ustalić datę. Wiedziałam, że
Eurolineszmienił ostatnio siedzibę, ale myślałam, że adres który mam to jest właśnie ten aktualny. Jak się okazało - nie był. A tego drugiego przy sobie nie miałam. Więc wróciłam do siebie, sprawdziłam i poszłam znowu na poszukiwania. Znalazłam dobrą ulicę, ale numeru już nie pamiętałam oczywiście. Więc pospacerowałam sobie trochę w deszczu i egipskich ciemnościach (piąta po południu...), zanim wreszcie znalazłam. A zależało mi, żeby to szybko załatwić, bo trochę się wystraszyłam, jak zobaczyłam w internecie, że już nie ma wolnych miejsc na 18 ani 20 grudnia (chyba że do Białegostoku). Ostatnie zajęcia tutaj mam 17 grudnia, więc stwierdziłam, że w takim razie chyba wrócę wcześniej i opuszczę jakiś wykład albo dwa. Ale pani mi bez problemu ustaliła datę na 18 - wniosek z tego, że chyba w internecie po prostu tylko część miejsc jest dostępna do sprzedaży. Przy okazji się zestresowałam, bo miałam zapłacić 25 koron, a myślałam, że nie mam portfela; ale po dłuższych poszukiwaniach się odnalazł, na szczęście.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz