Dlaczego, dlaczego jak grzeczny student erasmus nie poszłam dziś na wagary?!?
Wieczór dla odmiany mieszany polsko-polski. I naleśniki ze szpinakiem - całkiem, całkiem. To już jakiś fenomen jest, że zawsze jak robimy erasmusowe pancake party, to mamy najlepszą zabawę. Przy okazji nadrobiłam jedną z moich wiecznych zaległości filmowych, bo Weronika zaserwowała nam
Misia. Jej, dawno nie przeżyłam dawki absurdu w tak dużym stężeniu. A potem moja genialna koleżanka postanowiła zakatować naszego kolegę losowo wybranym odcienkiem
Sex and the City. Ale dzielny był i jakoś przeżył; podziwiam.
:D katować [fhnhnfec (to pozdrowienia od Piotrka) ] kolegę "Sex and the City" :D to chyba musiało mu się podobać. Ostatnia moja sesja z tym serialem skończyła się po odcinku gdzie ta najstarsza (nie pamiętam jak się nazywa) pofarbowała sobie włosy... takie no... bo zaczeła siwieć. I rudo wyszło :P
OdpowiedzUsuńTakże szybko do "Sex in the City" nie wrócę :D
pozdrowienia z FAISU :))