Strony

piątek, 15 stycznia 2010

Buu

Ponarzekam sobie trochę, a co.

Pogoda. Nie wiem, czy już wspominałam, jaka ona tu kapryśna. Wczoraj było ślicznie, słonecznie, więc stwierdziłam, że dziś może jakiś dłuższy spacer zaliczę, a tu: zimno (mróz wrócił) i szaro (bo śnieg jakoś nie wrócił). Poszłam biegać w południe, a i tak było ciemno.
Chociaż teraz nie jest nawet tak wesoło, jak bywało w październiku. Standardowy dzień wyglądał tak, że jak się budziłam, to lało; jak wychodziłam na wykład, to niebo było już tylko zachmurzone; jak doszłam na wydział, to świeciło słońce; jak wychodziłam z uczelni, to znowu lało; do wieczora zdążyło się znowu wypogodzić...
W Polsce jak leje, to bedzie lać przez tydzień; jak świeci słońce, to jest szansa, że jutro (a nie tylko przez kolejne pół godziny) też będzie świecić.

W dodatku dziewczyny są zapracowane, siedzą nad jakimiś projektami i udają, że się uczą... Tylko ja taki leń jestem i wiedziałam, jak się urzadzić, żeby już prawie zajęć nie mieć i móc się obijać :)

2 komentarze:

  1. Obijaj się Karolinko miło :) i jakoś konstruktywnie. Kiedyś wyczytałam, że żeby człowiek wypoczął na urlopie to nie może leżeć do góry brzuchem (chyba, że jest po sesji wielkiej i ciężkiej ;), bo wtedy z urlopu wraca jeszcze bardziej zmęczony.

    I miłego biegania. Niestety jutro znowu nie pobiegam (chyba że do tramwaju :P), bo o 8 już siedzimy nad projektami...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ano, tak też robię - biegam sobie, spaceruję, pracuję nad stronką (bo sobie obiecałam zrobić nową i teraz się męczę...). W sumie to ferii jeszcze oficjalnie nie mam, jakieś tam wykłady zostały, no i egzamin... Potem dopiero będą zasłużone wakacje :)

    OdpowiedzUsuń