Biegało się dziś super, bo pogoda była super. Co mnie trochę drażni, bo poprzednio słoneczko tak świeciło dokładnie tydzień temu, też w czwartek. Dlaczego tak dobrze pamiętam? Bo w czwartki mam wykład i akurat kiedy ja muszę spędzić pół dnia na wydziale, to chmury wiszące nad miastem przez cały tydzień nagle znikają i ja zamiast słuchać pana profesora, to się gapię przez okno i wysiedzieć nie mogę. Chociaż dziś i tak nie było czego słuchać, bo po raz setny chyba w czasie moich studiów tematem był RSA. Zastanawiam się, czy był w ogóle jakiś przedmiot, na którym ten algorytm nie był omawiany...?
Z cyklu eksperymenty kulinarne: dziś był
omlet.
Przepisów w sieci znalazłam milion, więc wzięłam wspólny mianownik i coś tam namieszałam. Nigdy wcześniej omletu nie robiłam, ale nawet wyszedł. Znaczy się, chyba wyszedł - bo nigdy wcześniej też omletu nie jadłam, więc nie bardzo wiem, jak powinien wyglądać czy smakować...
No i zaczynam realizować moje postanowienie noworoczne. Które? To najbardziej idiotyczne, czyli
Stargate
:D Pozostałe idą dobrze na tyle, na ile na razie mogą.
Omlety są pyszne. Ale nigdy chyba nie będę ich robić, bo moja Mama robi najlepsze na świecie i ja do tego nigdy nie dojdę... tak przynajmniej jej mówię i proszę o następnego :)
OdpowiedzUsuńA jakiś przepis konkretny stosuje? To znaczy nie o dodatki smakowe mi chodzi, tylko co do tych jajek - mleko, śmietana, mąka (zwykła, ziemniaczana)...? Bo przydałyby się rady, żeby nastepnym razem wyszło lepiej :)
OdpowiedzUsuń