odpocznek jest równie ważny jak terningi zalecają dzień przerwy po dłuższym dystansie, żeby
dać organizamowi odpocząć i zregenerować ewentualne mikrouszkodzenia. I że nawet jak się chce, to nie wolno się przemęczać, bo to wcale na dobre nie wyjdzie na dłuższą metę, tylko raczej przyzwyczai do wzmożonego wysiłku krótkotrwałego i treningu siłowego, a nie o to chodzi (no w maratonie chodzi właśnie o coś wręcz przeciwnego).
Ech, dziś był mój przedostatni wieczór w Blågårds Apotek. Za tydzień ten ostatni i potem koniec. Strasznie będę tęsknić za tym miejscem. Przytulna knajpka, dzięki której polubiłam poniedziałki: dobre piwo, świetna muzyka, fajni ludzie:
- Pan Rysownik, który co tydzień szkicuje muzyków białymi flamastrami (zdarza mu się też używać kolorowych, ale rzadziej) na czarnym papierze; który dziwnym zbiegiem okoliczności często siada ze mną przy jednym stoliku, więc mogę go do woli obserwować przy pracy.
- Paul, mój nauczyciel angielskiego, który czasem przysiada się do swoich studentów i wciąga w dyskusje. To on właśnie polecił nam ten lokal.
- Muzycy. Saksofonista, zawsze ten sam, zawsze przewodniczacy reszcie. Basiści, pianiści, gitarzyści, perkusiści - zmieniający się kilka razy w ciągu jednego wieczoru, ale na dłuższą metę także ci sami, rozpoznawalni.
- Klienci. Ci stali, których już pozanję i którzy poznają mnie. I ci nowi, zdziwieni i pytający, czy na jazz session można się tu załapać codziennie.
Razem ze Smokiem Wawelskim będziemy tęsknić:
Jej fajne musi być to Jazz Session. A poza tym uwielbiam czytać opisy ludzi nieznajomych! Zaiste dziwne ile rzeczy mogą zauważyć nieznajomi. Tak naprawdę to jedyne chyba prawie-obiektywne słowa o ludziach. Chciałabym bardzo być kiedyś tak opisana :)
OdpowiedzUsuńI z tego co napisałaś lubię bardzo Pana z flamastrami.
I smoka lubię. Chyba najbardziej za to że też nie lubi jak palą w lokalach ;)
To wracam do wzorców projektowych... :)
Coś w tym jest... A ja naprawdę lubię obserwować ludzi, nie tylko nieznajomych ;)
OdpowiedzUsuńNo i cykl podróży Smoka Wawelskiego mam zamiar kontynuować - będę go zabierać w takie ciekawe miejsca :)
Powodzenia na tej zerówce!!
To czekam na kontynuacje cyklu :D
OdpowiedzUsuńDzięki za "powodzenie" :D udało się na 5.0 - jeszcze nigdy nie miałam tak trochę lajtowego, ale przede wszystkim mało stresującego ustnego. Nawet mimo, że pan dr. nie był jakiś taki uśmiechnięty, bo problemy z salą były.
Aż nie wierzę! Ty i niestresujący ustny?!?
OdpowiedzUsuńW każdym bądź razie gratulacje :)