Strony

środa, 1 września 2010

Caro in Waterland

Na dzień dobry ropoznanie terenu w Lesie Amsterdamskim:

Pokaż Jogging w Amsterdamie na większej mapie
Lepiej niż w parku, bo ścieżki nie są asfaltowe, ale też wyglądają, jakby miały się robić błotniste podczas deszczu. Zapowiada się więc na to, że będę mieć trasy dostosowane do pogody.

Uwagi co do roweru:
  1. można się na nim dorobić pajęczyny w przeciągu jednej nocy;
  2. nie należy liczyć na sąsiada (zaparkowałam rower, ale mój jakoś tak nie wyróżnia się z tłumu, więc zapamiętałam, jaki stał obok, bo ten akurat rzucał się w oczy; po załatwieniu spraw na uczleni wychodzę i szukam roweru, i dopiero po obejściu dwukrotnie wszystkich rzędów stojaków zorientowałam się, że mój rower jednak wciąż tam jest, za to rower-sąsiad, który miał być punktem orientacyjnym - zniknął).
  3. kierowcy (w większości) są mili dla rowerzystów, nie wymijają na trzeciego, a jak droga jest wąska, to w ogóle nie wymijają, mimo że by się zmieścili - spokojnie poczekają, aż się dojedzie do ścieżki rowerowej.

Nie lało ani nie wiało (za bardzo), więc postanowiłam przetestować, jak długo taki stan rzeczy się utrzyma. Pojechałam na północ, do centrum, w okolice, które pamiętam z dwutygodniowych wakacji spędzonych niegdyś w Amsterdamie. Skorzystałam z promu, żeby przeprawić się na drugą stronę Zatoki IJ.
(Dygrasja: mosty są na kanałach, ale tylko tych małych. Na tych większych, na zatokach i ujściach do morza mostów nie ma, bo to obszar aktywnie wykorzytywany do żeglugi i mosty tylko by w tym przeszkadzały. Na przykład taka Queen Mary II nie mogłaby tam wpłynąć (chociaż jeśli dobrze pamiętam, to i tak nie może i jest to chyba jedyny statek na świecie, który ma za duże zanurzenie, żeby cumować w Amsterdamie; za to można ją zobaczyć w Rotterdamie). W związku z tym ruch samochodowy puszczony jest tunelem pod zatoką, a piesi i rowerzyści korzystają z bezpłatnych promów, które kursują co kilka minut).
Przez Amsterdam Noord jechałam niekończącą się uliczką, przy której stały gęsto słodkie, kolorowe małe domki - no, sceneria jak do bajki o Kopciuszku, powiedziałabym. W końcu krajobraz się zmienił i wjechałam w krainę zwaną Waterland. Z góry wygląda to tak:

Wyświetl większą mapę
a z dołu, oczywiście, inaczej, ale nie mniej ciekawie. Wielkie łąki, na których pasą się krowy, owce, konie; wszystko pociętę gęsto kanałami, na których jest mnóstwo wszelkiego ptactwa. Sielsko, anielsko i agrarnie - po prostu wieś jak się patrzy. Przy tym bardzo spokojnie, mało zabudowań, mało ludzi, mało samochodów, puste drogi. I duże odległości - to nie jest okolica do spacerów, bez roweru się nie obejdzie, zwłaszcza, że drogi wiją się serpentynami wzdłuż kanałów.

4 komentarze:

  1. A u nas (w Krakowie) lało ostatnio przeraźliwie. Ale dzisiaj słońce powoli, nieśmiało zaczyna przebijać się na nieboskłonie. Dobrze to wróży na następne dni :) Co do rowerów, moja wizja się sprawdza :P No i ciężko uwierzyć, że kierowcy są aż tak uprzejmi wobec jednośladów napędzanych siłą mięśni. A i wiało u nas też. Bardzo...

    OdpowiedzUsuń
  2. To że kierowcy są mili, według mnie wynika z faktu, że sami są rowerzystami (tu jeżdżą wszyscy, więc nawet jeśli na co dzień dojeżdżają do pracy samochodem, to wieczorami czy w weekendy przesiadają się na rower; albo na odwrót), więc wiedzą jak to jest. Koleżanka opowiadała mi kiedyś, że świeżo po zrobieniu prawa jazdy, ojciec zabrał ją na wycieczkę rowerową główną ulicą na trasie Oświęcim -> Kęty. Zrozumiała lekcję i nabrała szacunku dla rowerzystów :] Wydaje mi się, że tu działa ta sama zasada.

    OdpowiedzUsuń
  3. apropos biegania, przypomnialo mi się że moj ex był w jakiejs zorganizowanej grupie studentow, ktora sobie biegala w okolicach Ulienstede. Spotykali się chyba 2 razy w tyg. Jeśli lubisz towarzystwo to się popytaj o tą grupę.
    Aa no i jest maraton amsterdamski chyba jakoś pod koniec wakacji/na początku jesieni ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. O, popytam, dzięki :)
    A że jest maraton, to już sprawdziłam dawno (17 października 2010), tylko jeszcze nie wiem, czy w ten weekend akurat nie będę w Polsce - ślub znajomych ma wyższy priorytet.

    OdpowiedzUsuń