Strony

piątek, 24 września 2010

Kulinarnie

Goście mają zalety, a między innymi taką, że wreszcie mam dla kogo gotować - dużo więcej satysfakcji i motywacji do bycia kreatywnym, zwłaszcza kiedy pochwalą, że dobre. Eksperymentuję więc: pulpety w sosie brokułowym, zupa z cukini, makaron ze szpinakiem i awokado itp. Tym ostatnim częstowałam dziś studentkę z Indii; bardzo chciała spróbować, bo chyba tylko raz w życiu jadła makaron.

Z rozmaitości sklepowych:
  • estragon po niderlandzku: dragon; z bazylią czy oregano na szczęście nie ma takich problemów;
  • ceny tutejszych produktów nie spełniają reguły trójkąta - niektóre bardziej opłaca się kupować w mniejszych opakowaniach; człowiek stara się być ekonomiczny, a tu guzik; zwłaszcza dziwne wydaje mi się to w odniesieniu do piwa: lepiej kupować 0,33l aniżeli 05l - półlitrowa puszka to dla tubylców jakiś egzotyczny wynalazek i sporo się trzeba naszukać, żeby w ogóle takową znaleźć;
  • Holendrzy jedzą tony szpinaku - żeby go kupić, trzeba się spieszyć i robić zakupy rano, bo po południu już nie ma...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz