Strony

poniedziałek, 6 września 2010

Girls don't do that!

Tak profesor Tanenbaum podsumował w zeszłym tygodniu spotkanie organizacyjne dla studentów drugiego stopnia. Był wniobowzęty, że wśród studentów międzynarodowych jest tak dużo dziewczyn. Holenderki ponoć nie są skłonne do wybierania kierunków ścisłych, bo to po prostu coś, czego dziwczyny nie robią i taki stereotyp mają zakorzeniony.
Na pierwszym wykładzie około 1/5 to były studentki, czyli niezły wynik, ale rzeczywiście większość - jeśli nie wszystkie - nie była tutejsza. Nawiasem mówiąc, chyba sobie daruję ten kurs - jest interesujący, ale czysto teoretyczny, a ja już i tak zrobiłam zdecydowanie zbyt wiele takich! Pochodzę jeszcze na inne i po tygodniu się zdecyduję i ułożę konkretny plan. Chociaż nie będzie to łatwe, bo jak tak patrzę na listę kursów, to wychodzi mi, że ja już wszystko zrobiłam, co tylko było do zrobienia...
Na drugi wykład się spóźniłam - pomyliłam z innym kursem i zorientowałam się, kiedy byłam już godzinę do tyłu. W ciągu pięciu minut dotarłam na wydział, wparowałam do sali wykładowej, usiadłam. Chwilę trwało, zanim dotarło do mnie, że ta pani pod tablicą bynajmniej nie mówi w tym momencie po angielsku; kolejna chwila na uświadomienie sobie wniosków płynących z tego faktu: to nie jest mój wykład. Grzecznie wyszłam z sali, znalazłam jakiś terminal, sprawdziłam gdzie mam te zajęcia i dotarłam w sam raz na przerwę. Na szczęście, okazało się, że przegapiłam tylko wprowadznie, więc w zasadzie nic nie straciłam.

Przeboje dnia dzisiejszego:
  • karylion na dachu głównego budynku uniwersytetu wygrywający jakąś dziwną melodią za kwadrans trzecia // wcześniej go nie zauważyłam
  • sweter w romby // zrozumie tylko ten, kto czytał Dziennik Bridget Jones
  • nektarynki są tańsze od jabłek // ?!
Ech.

6 komentarzy:

  1. Sweter w romby ;) [zgryźliwość]Czyżby sytuacja podobna z "Dziennika...". Powiedz, że jeszcze jest prawnikiem i go nie lubisz (nie wspominając o pływaniu za młodu w jednym dmuchanym baseniku :P) )[/zgryźliwość]

    A tak na serio, to skąd wytrzasnęłaś słowo "karylion"? Kurcze, nie mam zindeksowanego tego słowa w swoich zasobach (tzn. już mam ;) ):P U nas to już rzadko się nektarynki widuje (albo ja straciłem miłość do nich ;) ). W każdym razie ciekawe. No i interesujące, że większość dziewczyn tam u was, to "naleciałości" (sorki za słówko ;) ) z innych krajów o_O Choć w sumie, gdyby nie polonistyka na piątym piętrze, to u nas w budynku też za dużo dziewoj by nie było ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze go nie poznałam, ale jak wszedł do sali w tym swetrze, to nie wiedziałam, gdzie się schować :D Prawnikiem nie jest, bo studiuje na wydziale nauk ścisłych. I - niestety - nie mamy tak wspaniałej historii za sobą... :P

    Jak byłam w Amsterdamie na wakacjach dwa lata temu, to się wybrałam na jeden dzień do Utrechtu. Mają rewelacyjne muzeum pozytywek i tam się z tym słówkiem zapoznałam - pozytywka po angielsku (chociaż chyba z francuskiego, bo się po francusku wymawia): carillion. I jeszcze chyba przy okazji zwiedzania różnych miejsc, zarówno w Polsce jak i za granicą, słyszałam kilka razy "karylion" właśnie jako określenie zespołu dzwonów albo innego mechnizmu wygrywającego melodię najczęściej na jakiejś wieży.
    Człowiek się uczy przez całe życie :]

    OdpowiedzUsuń
  3. Karylion to zespół dzwonów o tonach tak dobranych, że da się na nich wygrywać melodie. Słowa nauczyłem się przy okazji pożaru kościoła św. Katarzyny w Gdańsku, bo tam karylion jest, przetrwał nawet wojnę, a był strach, że zostanie zniszczony (ocalał).

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyli dobrze mi się kojarzyło.
    I w takim razie najwyższa pora odwiedzić Gdańsk.

    OdpowiedzUsuń
  5. A odbiegając od karylionów, zaraziłem się Zaz ;) Fajny ten utwór Je veux. W ogóle stwierdziłem, że francuski brzmi doskonale. Ciekawy czy jest trudny do nauczenia?

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli chodzi o europejskie języki, to francuski należy raczej do tych trudniejszych - przynajmniej dla Polaków.
    Ja ostatnio mam talent do wynajdywania ciekawych wokalistek - cieszę się, że się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń