Strony

sobota, 4 września 2010

Morza szum, ptaków śpiew...

Takiej pogody nie można było zmarnować, więc zrobiłam sobie wycieczkę na plażę. Amsterdam co prawda leży nad morzem, ale niestety nie ma tak fajnie jak w Kopenhadze, że 15 minut od centrum są wspaniałe piaszczyste plaże. W zasadzie w ogóle nie ma plaży. Jest morze, ale ono wdziera się do miasta portami i kanałami, jest obetonowane. Żeby zobaczyć plażę z prawdziwego zdarzenia, trzeba się mocno napedałować.
Ale warto.

Dziwne, ale stęskniłam się za morzem. Urodziłam się i wychowałam bliżej gór - godzina drogi i jestem w Beskidach - które uwielbiam i żałuję, że z tej bliskości tak rzadko korzystałam. Dwa razy zdarzyło mi się spędzić wakacje nad Bałtykiem, raz nad Adriatykiem i fajnie było, ale nie żeby mnie jakoś specjalnie ciągnęło znów. Aż do zeszłego roku, kiedy pojechałam do Kopenhagi. Często chodziłam na plażę w drodze na angielski (jedyne zajęcia na humanistycznej części kampusu, gdzie musiałam dojeżdżać metrem - a właśnie dwie stacje przed kampusem była plaża na wyspie Amager). Niezależnie od pogody - czy świeciło słońce, czy wiało, lało, sypało śniegiem - zawsze lubiłam tam pospacerować. Cudowne miejsce.

Anyway, przejeżdżając przez przedmieścia Haarlemu, przez chwilę miałam wrażenie, jakby to było Stars Hollow - ale tylko przez chwilę, bo to miasto okazało się całkiem spore i tylko na obrzeżach sprawiało inne wrażenie. Dalej atrakcje w postaci pola golfowego i parku narodowego, a w nim: wrzosowiska! A plaża była cudowna: mewy dreptające i krzyczące na całe gardło, leżaczki na piasku (piasek! nie żadne tam kamienie, tylko piasek i muszelki), woda (chłodna, ale nie lodowata - a to w końcu Morze Północne!)...
Oj, tak, warto było.


3 komentarze:

  1. Zazdroszczę, zwłaszcza dlatego, że w tym roku też byłem nad morzem. A teraz jedyny piasek, po którym mógłbym się przespacerować, a co wydało by się bardzo nieodpowiednie i dziwne, to ten w piaskownicy dla dzieci za oknem ("Mamo! Mamo! Spójrz, glina ^^").

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzeba sobie załatwić jakieś młodsze towarzystwo (kuzyna czy coś), to wtedy zabawy w piasku ci ujdą na sucho :]
    A za bardzo nie ma czego zazdrościć - poleżałam chwilę na plaży, pospacerowałam wzdłuż brzegu i musiałam wracać :( i niestety nie jest to na tyle blisko, że mogę się tam wybrac znów w każdej chwili... A od jutra pogoda ma wrócić do normalności (czyli leje i wieje), co i tak wyklucza wycieczki rekreacyjne ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. To akurat mam mocno utrudnione, nie tyle przez siedzenie w Krakowie, ale przez brak takowych osób ;) Jak byłem nad morzem były chyba ze dwa dni, które nadawały się na kąpiel i opalanie (swoją drogą, nie wiem czemu, ale współwczasowicze uznali mnie za dziwnego, bo nie bałem kapać się w polskim morzu o_O ), a resztę czasu spędzałem na chodzeniu plażą wzdłuż brzegu, z nogami w wodzie, i też było fajnie :P

    OdpowiedzUsuń