Takiej pogody nie można było zmarnować, więc zrobiłam sobie wycieczkę na plażę. Amsterdam co prawda leży nad morzem, ale niestety nie ma tak fajnie jak w Kopenhadze, że 15 minut od centrum są wspaniałe piaszczyste plaże. W zasadzie w ogóle nie ma plaży. Jest morze, ale ono wdziera się do miasta portami i kanałami, jest obetonowane. Żeby zobaczyć plażę z prawdziwego zdarzenia, trzeba się mocno napedałować.
Ale warto.
Dziwne, ale stęskniłam się za morzem. Urodziłam się i wychowałam bliżej gór - godzina drogi i jestem w Beskidach - które uwielbiam i żałuję, że z tej bliskości tak rzadko korzystałam. Dwa razy zdarzyło mi się spędzić wakacje nad Bałtykiem, raz nad Adriatykiem i fajnie było, ale nie żeby mnie jakoś specjalnie ciągnęło znów. Aż do zeszłego roku, kiedy pojechałam do Kopenhagi. Często chodziłam na plażę w drodze na angielski (jedyne zajęcia na humanistycznej części kampusu, gdzie musiałam dojeżdżać metrem - a właśnie dwie stacje przed kampusem była plaża na wyspie Amager). Niezależnie od pogody - czy świeciło słońce, czy wiało, lało, sypało śniegiem - zawsze lubiłam tam pospacerować. Cudowne miejsce.
Anyway, przejeżdżając przez przedmieścia Haarlemu, przez chwilę miałam wrażenie, jakby to było Stars Hollow - ale tylko przez chwilę, bo to miasto okazało się całkiem spore i tylko na obrzeżach sprawiało inne wrażenie. Dalej atrakcje w postaci pola golfowego i parku narodowego, a w nim: wrzosowiska! A plaża była cudowna: mewy dreptające i krzyczące na całe gardło, leżaczki na piasku (piasek! nie żadne tam kamienie, tylko piasek i muszelki), woda (chłodna, ale nie lodowata - a to w końcu Morze Północne!)...
Oj, tak, warto było.

Zazdroszczę, zwłaszcza dlatego, że w tym roku też byłem nad morzem. A teraz jedyny piasek, po którym mógłbym się przespacerować, a co wydało by się bardzo nieodpowiednie i dziwne, to ten w piaskownicy dla dzieci za oknem ("Mamo! Mamo! Spójrz, glina ^^").
OdpowiedzUsuńTrzeba sobie załatwić jakieś młodsze towarzystwo (kuzyna czy coś), to wtedy zabawy w piasku ci ujdą na sucho :]
OdpowiedzUsuńA za bardzo nie ma czego zazdrościć - poleżałam chwilę na plaży, pospacerowałam wzdłuż brzegu i musiałam wracać :( i niestety nie jest to na tyle blisko, że mogę się tam wybrac znów w każdej chwili... A od jutra pogoda ma wrócić do normalności (czyli leje i wieje), co i tak wyklucza wycieczki rekreacyjne ;)
To akurat mam mocno utrudnione, nie tyle przez siedzenie w Krakowie, ale przez brak takowych osób ;) Jak byłem nad morzem były chyba ze dwa dni, które nadawały się na kąpiel i opalanie (swoją drogą, nie wiem czemu, ale współwczasowicze uznali mnie za dziwnego, bo nie bałem kapać się w polskim morzu o_O ), a resztę czasu spędzałem na chodzeniu plażą wzdłuż brzegu, z nogami w wodzie, i też było fajnie :P
OdpowiedzUsuń