Strony

czwartek, 3 czerwca 2010

...a czerwiec zaczyna

Nie ma to jak pojawić się u rodziców i dowiedzieć, że w samą porę, bo właśnie zaczynamy remont i dobrze, że jesteś, to pomożesz. Na szczęście niezbyt drastyczny, ale jednak moje plany spokojnego weekendu znowu (!) zostały pokrzyżowane i zamiast pisać coś sobie tudzież czytać lektury, będę wybierać kolory farb, panele podłogowe i meble; no i oczywiście sprzątać itp. Dobrze, że wiekszość moich rzeczy od wakacji i tak stoi w pudłach, więc przynajmniej pakowanie poszło szybko.

Dzień Dziecka fajny jest. Zwłaszcza jak się już zapomniało, że był, ale rodzinka nagle przypomni, wręczając czekające z tej okazji Merci.

Jeszcze fajniejszy prezent zrobiła mi Agrafka, dając zaproszenie na Brzdąca Chrliego Chaplina wyświetanego z muzyką na żywo (pianino + perkusja). Strasznie fajny pomysł, ktoś naprawdę nieźle to wymyślił. Będzie kontynuacja w postaci regularnego Antykwariatu filmowego - szkoda tylko, że dopiero od października.
Uwielbiam krakowskie kina studyjne i inwencję ludzi je nakręcających.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz