Pierwsze w tym roku truskawki. I nawet mimo deszczowej ostatnio aury - całkiem, całkiem. To teraz pozostaje mieć nadzieję, że po tym słonecznym weekndzie będą już pyszne, słodziutkie i czerwone.
Marzenia o spokojnym weekendzie poszły się paść, oczywiście.
Ale w całym tym zgiełku, zamieszaniu, przestawianiu, malowaniu i sprzątaniu - udało mi się wygospodarować dla siebie popołudnie z dobrą książką, dobrą kawą i lodami; w mojej prywatnej dżungli na balkonie; a słoneczko świeciło ostro i grzało; mmm...
A tak w ogóle, to czy ktoś jeszcze pija kawę z koglem-moglem? Czy dziś istnieje tylko cappuccino, latte, mocca i inne włoszczyzny...?
Chodzi za mną ostatnio i nie chce się odczepić:
Kawa z koglem-moglem? Jest coś takiego? :-)
OdpowiedzUsuńTruskawki bym zjadła. Takie z cukrem. Świeżutkie i mokre mniam, mniam :-)
Jest i jest pyszne :)
OdpowiedzUsuńJest nawet grzaniec (w sensie że piwo grzane) z koglem-moglem, też bardzo dobry, chociaż specyficzny, ale sama takiego nigdy nie robiłam - za to piłam w Bieszczadach :]