Wczoraj chodziłam po Oświęcimiu, a dziś po Krakowie, szukając butów do biegania. Już postanowiłam, że chcę jakieś dobre i jestem skłonna za nie zapłacić odpowiednią cenę, bo skoro biegam codziennie, to dobrze by było nie zrobić sobie tym bieganiem krzywdy.
Problem jest taki, że nie znalazłam. To znaczy w sklepach sportowych są tylko buty wyglądające-na-sportowe, a nie takie do-uprawiania-sportu; ewentualnie trekkingowe (tych to nawet duży wybór), korki, halówki itp. Ale do biegania nie (znalazłam jedne, ale nie było mojego rozmiaru...)
No i co ja mam zrobić?
Chociaż właśnie wyczytałam, że według najnowszych badań buty do biegania bywają bardziej szkodliwe dla stawów kolanowych niż szpilki (sic!). I że najlepiej biegać... boso!
A propos butów, to przypomniało mi się, że Duńczycy naprawdę potrafią zrobić coś z niczego, konkretnie: modę z noszenia gumowców. Tak, gumowców! Są tam niezwykle popularne, oczywiście ze względu na pogodę. Np. widziałam kiedyś ładną dziewczynę w małej czarnej, czarnych błyszczących rajstopach, a do tego czerwono-białych kaloszach na obcasie!
W rezultacie na wystawach sklepowych markowych butików obok płaszczy, swetrów, zwykłego obuwia i wszelkiej innej galanterii można podziwiać także niewykłą różnorodność gumiaków wszelkich kształtów, fasonów i kolorów.
Mowiłam już kiedyś, że Duńczycy są dziwni?
Gumaki na szplikach?! a myślałam, że takie czarne z różowymi gwiazdkami to już przekręt:)) dziwy świat mamy, naprawdę dziwny :)
OdpowiedzUsuńNo na szpilkach to nie, ale na takim klocku ;)
OdpowiedzUsuń