Nowy semestr. Nie bardzo wiedziałam, co się dzieje, kiedy weszłam dziś rano na wydział. Ale szybko zostałam uświadomiona, że te rozgadane tłumy studentów, których w ogóle nie kojarzę, to nie nasi, ale ci-z-piątego-piętra. Grrr. Jak słusznie zauważyła Aggie, łatwo ich poznać po zachowaniu przy windzie: zazwyczaj, jadąc na piąte piętro, wciskają zarówno przycisk 'w górę' jaki w 'dół' - jakby to miało przyspieszyć windę, a nie opóźnić...
Dałam się namówić (a w zasadzie sama się zgłosiłam na ochotnika - kiedy wreszcie przejdzie mi zapał do altruistycznych, nieegoistycznych, dobrych uczynków, których i tak nikt nie docenia...?) na Radę Wydziału i Radę Instytutu. Nawet zabawnie było, można poobserwować, jak różne frakcje wewnątrzwydziałowe się ścierają i kłócą o jakieś pierdoły; o ważne sprawy też, ale i o głupoty. Ale z drugiej strony można się też z pierwszej ręki dowiedzieć różnych rzeczy. I poobserowować z kącika, czyli to, co ja tak bardzo lubię.
Do trzech razy sztuka. Wreszcie, nareszcie udało mi się znaleźć niewidziany od pół roku indeks; a już dwa razy przekopywałam się przez wszystkie swoje papiery. Zaczynałam się martwić - no bo jednak indeks to warto by chyba mieć...? Przynajmniej tak do końca studiów...?
A co poza tym? Wiosna! Czuć w powietrzu. Śniegi stopniały, więc biega się o niebo lepiej; wiatr już nie kłuje w uszy, ale przyjemnie orzeźwia; do tego jakoś więcej biegaczy spotykam, chyba właśnie nastąpiło pospolite ruszenie po zimie.
Byłam ostatnio na wzgórzu wawelskim i Wawel wyglądał jak jeden wielki topniejący w słońcu rożek lodowy - wszędzie kapało, ciekło i lało się z rynien i gargulców. Niestety aparatu nie wzięłam...
No ale z sanek nici... Zawsze, co roku jest tak, że jak ja wreszcie mam czasi i ochotę na zimowe szlaeństwa, to zima akurat się kończy :( A w Kopenhadze ponoć dalej sypie...
:-) Ciekawa jestem czy kartka nasza jeszcze wisi. I co więcej czy służy czemuś więcej niż tylko wiszeniu ;)
OdpowiedzUsuńWczorajsza obserwacja ludzi przy windzie trochę mi dała radości. Dlatego zazdroszczę wczorajszej Rady Wydziału - fajnie pewnie było trochę popatrzeć. Szkoda, że miałam trochę do roboty, bo sama bym się pewnie wybrała.
Jutro rano jadę po strój jakiś fajnieszy do biegania. Może po joggingu pierwszym - jeśli nie będzie padać, albo nie będzie mrozu (co mnie zdziwiło po wyjściu z bloku dzisiaj :-).
Pozdrawiam z okropnie nudnego seminariummmmmmm!
Fajnie było, ale na dłuższą metę to nużące... Rozrywkowo bywa tylko momentami, zazwyczaj to jest jednak tylko obowiązek.
OdpowiedzUsuńPrognozy pogody nie zachęcają, bo ma padać, ale i tak to lepiej niż mróz i śnieg. Mnie się dziś rano udało zdążyć, zanim słoneczko się schowało :)
Czekam na wpisy Twoje w arkuszu odpowiednim ;)