Strony

wtorek, 9 lutego 2010

Rzeszów (czyli nadrabianie zaległości w zwiedzaniu Ojczyzny)

Wpadłam kilka dni temu do siedziby Samorządu Studentów w Collegium Novum i słyszę:
Karolina, chcesz jechać do Rzeszowa?
No, co ja mogłam na to powiedzieć?
Oczywiście - tam mnie jeszcze nie widzieli!
Więc najpierw się zgodziłam w ciemno na tę wycieczkę, a potem zaczęłam się wypytywać o szczegóły. Okazało się, że chodzi o targi edukacyjne. Nie było chętnych specjalnie, bo u nas akurat trwa sesja, a że ja już jestem po egzaminach...

No więc reklamowałam, jak umiałam najlepiej, przy okazji zostając ekspertem w dziedzinie rekrutacji na UJ.

Kwiatki, czyli zasłyszane od maturzysty:
  • Co chcesz studiować?
    Nie wiem...
  • A jak zdaję geografię na maturze, to co mogę studiować...?
  • A czy można u was studiować wychowanie fizyczne?
    Tak - to obowiązkowe zajęcia dla każdego studenta pierwszego roku, niezależnie od kierunku.
  • Absolutny hit: A to Uniwersytet Jagielloński jest w Krakowie?!

A po godzinach oglądałam hotel, przylegającą do niego galerię i nawet kawałek samego Rzeszowa też mi się udało zobaczyć. Rzeszów mnie zaskoczył, głównie faktem, że wszędzie na ulicach królują jeszcze dekoracje świąteczne - na rynku stała nawet choinka...

2 komentarze:

  1. Za ten absolutny hit: +10 :D

    Rzeszów moim zdaniem jest bardzo ciekawy. Zdecydowanie mniejsze korki, ruch generalnie, a przy tym całkiem nieźle rozwinięty. I mnóstwo atrakcji takich sportowych jest: w lecie tam koło mostu Zamkowego jeżdżą na rolkach, skaczą na rowerach (za mostem z drugiej strony jak jest ta hala są takie specjalne górki usypane) i biegają wzdłuż Wisłoka rzecz jasna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie się tak średnio podobał, ale może pogoda/temperatura miała z tym coś wspólnego. No i ja tam 'w pracy' byłam - może jakbym przejechała w lecie, tak sobie, to wrażenia byłyby inne...

    OdpowiedzUsuń