Wczoraj odwilż, która niby miała trochę potrwać, ale dziś znowu mróz. W sumie dobrze, bo przynajmniej nie musiałam się w kałużach taplać, a moje butki wróciły z wyprawy tak samo różowe, jak były (niestety).
Już mi się smutno robiło samej, bo nikogo innego dziś nie spotkałam, ale pod koniec minął mnie jeden taki wysoki-szybko-biegający. Chyba nie powinnam się dziwić, w końcu jest środek tygodnia i normalni ludzie pracują, a nie obijają się tak jak ja.
Nadrabiania zaległości kinowych ciąg dalszy:
Księżniczka i żaba, czyli klasyczny Disney. Klasyczny, ponieważ:
- 2D
- wykonany techniką ręcznej animacji (tzn. komputerowej, ale ręcznej - wiadomo, o co chodzi, nie?)
- jest księżniczka i książę
- oprócz ludzi jest dużo różnych gadających i śpiewających zwierzaczków
- jest magia (chociaż przybrała postać voodoo)
- musicalowo, czyli dużo piosenek
- jest bardziej dla dzieci niż dla dorosłych
Atomówki, które pewnie takiej bajki docenić nie umieją...
Nieklasyczny, ponieważ:
- akcja jest osadzona w naszym świecie, realnym, konkretnie w Nowym Orleanie początków XX wieku
- księżniczka nie do końca jest księżniczką
- książę też dosyć nietypowy jak na Disneya
- dobry bohater ginie (tzn. ginie i nie ożywa na końcu)
A dla mnie najlepszą bajką Disneya i tak na zawsze pozostanie
Mała syrenkai nic jej nigdy nie przebije :)
Film spoko - tylko jakos dziwnie bylo jak rodzice z maly dziecmi wchodzili :P
OdpowiedzUsuńNo przecież ustaliliśmy, że my też jesteśmy rodzice, tylko zgubiliśmy dziecko :P
OdpowiedzUsuń