Strony

poniedziałek, 15 lutego 2010

Ufff

Hmmm, cały ostatni miesiąc spędziłam na pakowaniu, rozpakowywaniu, przepakowywaniu i ponownym pakowaniu, a potem jeszcze przewożeniu spakowanych rzeczy z miejsca na miejsce. No i mam już tego dość. Ale zapowiada się, że wreszcie się to kończy, bo już większość potrzebnych rzeczy zwiozłam do Krakowa (na własnych plecach!).
Przy okazji naszły mnie refleksje, że życie erasmusowe uświadomiło mi kolejną prawdę: ja naprawdę nie potrzebuję wiele i bez wielu rzeczy jestem się w stanie obyć i nawet o nich nie pamiętem, nie brakuje mi ich. Oczywiście w akademiku sytuacja jest trochę inna (przynajmniej w polskim akademiku), bo jednak lodówka czy czajnik to by się przydały - to na szczęście mam, bo współlokatorka posiada.

No bo właśnie: wreszcie udało mi się poznać moją nową współlokatorkę! Od półtora tygodnia skutecznie się mijałyśmy: kiedy ja przyjeżdżałam, to ona akurat zdążyła wyjechać i vice versa. Ale dziś ją poznałam i mogę powiedzieć: ufff! Bardzo miła, sympatyczna, rozsądna dziewczyna - a przynajmniej takie sprawia pierwsze wrażenie i mam nadzieję, że drugie i trzecie będzie takie samo. Ona na mój widok chyba też się ucieszyła, bo poprzednia lokatorka (notabene, matematyczka) trochę się jej dała we znaki i obawiała się, na kogo tym razem trafi.

Internet też wreszcie mam, więc cywilizacja jak się patrzy :)

I przypomniałam sobie, jak się zakłada baletki do tańców irlandzkich. Powrót na grupę początkującą to był chyba dobry pomysł, bo jednak przerwa zrobiła swoje...

5 komentarzy:

  1. Nie lubię tego, że mi gógle się pomieszało i po Twojej zmieni linku mi nie chce aktualizować Twoich postów. Gr. Nie mniej dzięki temu muszę ćwiczyć pamięć żeby zaglądać na bloga ;)

    Co do przeprowadzek - też ich bardzo nie lubię. I tego, że najmniejsze bibeloty połączone razem dają pudło wielkie i ciężkie. I że książki tyle ważą.

    Pozdrowienia zza śniegu dla Cię i Twej wespół-lokatorki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak już jesteśmy przy temacie, to mogłabyś swoją listę blogów posortować po dacie aktualizacji (i tę datę najlepiej wyświetlać) - bo ja czasem zaglądam na niektóre z nich, nie będąc obserwatorem i nie subskrybując, i to by mi życie ułatwiło ;) Ale to tylko takie moje prywatne życzenie czytelniczki :P

    Książek nawet nie przywoziłam (poza jedną, aktualnie czytaną), bo zajmują obecnie jakieś 6 - 7 pudeł, więc potrzebowałabym co najmniej dwa regały (których nie mam) i transport samochodowy - a i tak tylko by stały i ładnie wyglądały. Jak mnie najdzie na ochota na którąś pozycję z mojej biblioteczki, to będę zabierać pojedynczo...

    Coś widzę, że sanki/łyżwy nam mogą nie wyjść, bo w Krakowie odwilż i zanim wrócisz, to śniegu tu już nie będzie :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Karolinko - robi się ;) (odnośnie bloga)

    a co do łyżew/sanek - głupi Kraków z odwilżami... u nas kurcze mróz że aż nos odpada :/ no to najwyżej zostanie herbata :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję pięknie :) mam nadzieję, że nie uznasz mnie za czytelnika-tyrana i że ci koncepcji żadnej nie psuję.

    Herbatka zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. eee tam - nie duży z Ciebie tyran a i koncepcji nie psułaś. Mi się po prostu szablon "Lista linków" bardziej podobał od "Listy blogów", ale też mnie wkurzało to że nie aktualizowało się :)

    OdpowiedzUsuń