A rzeczeni profesorowie zachowywali się wypisz wymaluj jak studenci na raczej nudnym wykładzie, który niestety jest obowiązkowy, więc muszą na nim siedzieć; ale jak już siedzą, to przynajmniej mogą zrobić kilka innych pożytecznych rzeczy; a więc przeglądali czasopisma branżowe, dyskutowali, plotkowali, żartowali, a nawet spali (pan B, kładąc głowę na ramionach i zasypiąjąc z pierwszym rzędzie, przypominał mi mnie samą na wykładzie z C++).
Bez kwiatków się, oczywiście, nie obeszło. W związku z nowymi specjalizacjami na informatyce są plany utworzenia nowego zakładu, którego robocza nazwa chwilowo brzmi Zakład Technologii Gier - na co pytanie z sali:
Czy Komisja ds. Hazardu o tym wie?
Poza tym dowiedziałam się, jak astronomowie (a także astrofizycy i inni doświdczalnicy, których specyfika badań zakłada przeprowadzanie doświadczeń przez wiele grup na całym świecie) wybrnęli z kłopotu przy publikowaniu prac opartych na rezultatach takiej pracy zespołowej: otóż na liście autorów najpierw figuruje tzw. principal investigator, a dalej... no więc dalej są pozostali wymienieni w kolejności geograficznej, poczynając od głównego ośrodka badań i idąc dalej na zachód po długości geograficznej!
Ledwo tydzień, a świat się zmienił - przeszedł od przedwiośnia do wiosny; i to wcale nie dyskretnie, a z hukiem i łomotem, mocno i wyraźnie. Mnie nie jest zimno; co więcej - jest mi ciepło! Ludzi na polu(*) więcej, choć tłumów turystów na rynku jeszcze nie ma. Sama mam ochotę spacerować, a nie siedzieć na uczelni czy w akademiku. Nawet obiad zjadłam na powietrzu, przechadzając się po plantach - wieki całe tak nie robiłam, miło było niezwykle.
Rozbawił mnie tramwaj, który pod Galerią Krakowską informował , że
następny przystanek to Teatr.Bagatela
Ech, Kraków.
Na koniec wniosek z dzisiejszych eksperymentów kulinarnych: jeśli przypalisz czosnek - nawet lekko! - to lepiej weź nowy ząbęk i podsmaż go na świeżej patelni, a nie licz, że jakoś to będzie...
(*) - na polu / na dworze / na zewnątrz (niepotrzbne skreślić)
Na polu ! :P
OdpowiedzUsuńDzis w Galerii jakies dziwne rzeczy sie dzialy, nawet tunel tramwajowy zamkneli, moze dlatego takie zamieszanie w tramwajach.
No może, może...
OdpowiedzUsuńOstatnio Martę nawracaliśmy na "na polu", ale coś się nie dała :D
za firewallem ;)
OdpowiedzUsuńPodejrzewam ze bylo podejrzenie podlozenia bomby w galerii krakow, gdyz jak tachalem sie na pociag to ewakuowana cala galerie, a stala straz pozarna + policja z psem (takim prawdziwym ;) )
Prawdziwy - znaczy że szczekał? Kurcze, na osiedlu moim chodzą tylko takie co piszczą :/
OdpowiedzUsuńHistoria z Zakładem Gier jest przednia - bardzo się uśmiałam :-) I pogoda faktycznie piękna, ale dzisiaj jak wróciłam ze spaceru to się dowiedziałam z radia, że dobrze że dzisiaj poszłam, bo w przyszłym tygodniu już ma padać... eh, eh :-)
Już dziś zaczęło, nistety, ale nic to! I tak jest lepiej, a nawet dobrze :)
OdpowiedzUsuńale właśnie odkrycie - wyszłam do sklepu i się okazało, że poranny deszczyk zmotywował pączki do otwarcia się! :-) także teraz tylko czekaj jak wszystko wystrzeli zielonością :-)
OdpowiedzUsuń