Strony

czwartek, 25 marca 2010

Uniwersyteckie zoo, czyli fizyk, astronom i informatyk w jednej sali

Rada Wydziału. Punkt obserwacyjny miałam świetny, ponieważ zostałam zwerbowana do komisji skrutacyjnej i jako członek tejże siedziałam sobie pod tablicą przy stoliku z kartami do głosowania. Zabawa lepsza niż oglądanie pleców grona profesorskiego z ostatniego rzędu.
A rzeczeni profesorowie zachowywali się wypisz wymaluj jak studenci na raczej nudnym wykładzie, który niestety jest obowiązkowy, więc muszą na nim siedzieć; ale jak już siedzą, to przynajmniej mogą zrobić kilka innych pożytecznych rzeczy; a więc przeglądali czasopisma branżowe, dyskutowali, plotkowali, żartowali, a nawet spali (pan B, kładąc głowę na ramionach i zasypiąjąc z pierwszym rzędzie, przypominał mi mnie samą na wykładzie z C++).
Bez kwiatków się, oczywiście, nie obeszło. W związku z nowymi specjalizacjami na informatyce są plany utworzenia nowego zakładu, którego robocza nazwa chwilowo brzmi Zakład Technologii Gier - na co pytanie z sali: Czy Komisja ds. Hazardu o tym wie?
Poza tym dowiedziałam się, jak astronomowie (a także astrofizycy i inni doświdczalnicy, których specyfika badań zakłada przeprowadzanie doświadczeń przez wiele grup na całym świecie) wybrnęli z kłopotu przy publikowaniu prac opartych na rezultatach takiej pracy zespołowej: otóż na liście autorów najpierw figuruje tzw. principal investigator, a dalej... no więc dalej są pozostali wymienieni w kolejności geograficznej, poczynając od głównego ośrodka badań i idąc dalej na zachód po długości geograficznej!

Ledwo tydzień, a świat się zmienił - przeszedł od przedwiośnia do wiosny; i to wcale nie dyskretnie, a z hukiem i łomotem, mocno i wyraźnie. Mnie nie jest zimno; co więcej - jest mi ciepło! Ludzi na polu(*) więcej, choć tłumów turystów na rynku jeszcze nie ma. Sama mam ochotę spacerować, a nie siedzieć na uczelni czy w akademiku. Nawet obiad zjadłam na powietrzu, przechadzając się po plantach - wieki całe tak nie robiłam, miło było niezwykle.
Rozbawił mnie tramwaj, który pod Galerią Krakowską informował , że następny przystanek to Teatr Bagatela.
Ech, Kraków.

Na koniec wniosek z dzisiejszych eksperymentów kulinarnych: jeśli przypalisz czosnek - nawet lekko! - to lepiej weź nowy ząbęk i podsmaż go na świeżej patelni, a nie licz, że jakoś to będzie...

(*) - na polu / na dworze / na zewnątrz (niepotrzbne skreślić)

6 komentarzy:

  1. Na polu ! :P
    Dzis w Galerii jakies dziwne rzeczy sie dzialy, nawet tunel tramwajowy zamkneli, moze dlatego takie zamieszanie w tramwajach.

    OdpowiedzUsuń
  2. No może, może...

    Ostatnio Martę nawracaliśmy na "na polu", ale coś się nie dała :D

    OdpowiedzUsuń
  3. za firewallem ;)
    Podejrzewam ze bylo podejrzenie podlozenia bomby w galerii krakow, gdyz jak tachalem sie na pociag to ewakuowana cala galerie, a stala straz pozarna + policja z psem (takim prawdziwym ;) )

    OdpowiedzUsuń
  4. Prawdziwy - znaczy że szczekał? Kurcze, na osiedlu moim chodzą tylko takie co piszczą :/

    Historia z Zakładem Gier jest przednia - bardzo się uśmiałam :-) I pogoda faktycznie piękna, ale dzisiaj jak wróciłam ze spaceru to się dowiedziałam z radia, że dobrze że dzisiaj poszłam, bo w przyszłym tygodniu już ma padać... eh, eh :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już dziś zaczęło, nistety, ale nic to! I tak jest lepiej, a nawet dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ale właśnie odkrycie - wyszłam do sklepu i się okazało, że poranny deszczyk zmotywował pączki do otwarcia się! :-) także teraz tylko czekaj jak wszystko wystrzeli zielonością :-)

    OdpowiedzUsuń