Strony

wtorek, 23 marca 2010

Off/On

Tydzień bez komputera. Ufff, ciężko było, ale jakoś minął.

Najgorsze, że komputer w zasadzie był sprawny, ale zasilacz padł.
Wieczorem zaczęłam słyszeć jakieś dziwne piski i gdyby nie byłyby tak regularne, to chyba zaczęłabym szukać tej biednej myszy czy innego gryzonia. Po dokładnym obsłuchaniu wszystkich sprzętów doszłam do wniosku, że dziwne dźwięki dochodzą jednak spod stolika. Następnego dnia zasilacz piszczeć nie przeształ, za to przestał działać. A że mam dosyć nietypowy, to nawet nie było u kogo podładować baterii.

Ale już przyszedł nowy i działa ładnie. Więc z powrotem jestem skomputeryzowana i mogę pisać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz