Strony

piątek, 8 października 2010

Nie tak

Amerykańska piosenkarka, Kelis, gwiazdą sylwestrowej nocy w Krakowie. Hmmm, czuję się coraz bardziej nie na czasie, bo nie mam zielonego pojęcia, kim ta pani jest. Ale nie narzekam, dobrze mi z tym. Czuję się zdrowsza, gdy słysząc, kto odpadł z Tańca z gwiazdami czy innych talenów, nie rozpoznaję nazwisk ludzi, którzy są znani z tego, że są znani; a jeszcze lepiej, jak w ogóle o takich rzeczach nie słyszę. Chociaż ta Amerkanka jest niby piosenkarką, ale mam dziwne wrażenie, że aby ją kojarzyć, musiałabym bliżej zapoznać się z programem MTV.
Mam tu co prawda telewizorek. Włączyłam go raz, kiedy wreszcie udało mi się ustalić właściwą kombinację wciskania guzików pilota. Sprawdziłam, że działa (musiałam spisać protokół,a w tym celu przetestować wszystko, co działa, a co nie do końca itp.) i od tamej pory mu nie przeszkadzałam. Ostatnio z biurka przeniósł się pod biurko, gdzie okazjonalnie służy jako podnóżek. Niestety, jakieś wiadomości - nagłówki w serwisach internetowych jak ta rewelacja o sylwestrze w Krakowie - się czasem przebijają.
Ze mną jest coś nie tak, czy ze światem?

Przeglądałam na merlinie nowości wydawnicze i recenzje książek, których w najbliższym czasie sobie nie kupię (skłonności masochistyczne się odezwały i domagały pokarmu). No i czytam sobie komentarze pod nowym wydaniem Kapitularza - ostatniej części Kronik Diuny Herberta - i co jeden to wydaje mi się dziwniejszy. Rozumiem, że krytycy uznają tylko pierwszą część, ale nawet nie chodziło o to, że większość recenzentów zjechała książkę z góry na dół. Coś było nie tak, ale komentarze były bardzo ogólne i dopiero po jakimś czasie zorientowałam się, że pomyłam zakładki i czytam opinie do jakiejś powieści dla nastolatków...

Coś jest nie tak z jesienią. W ostatnich dniach było więcej słońca niż przez większą część września. Kiedy byłam na spacerze, pomyślałam sobie, że to prawie jak polska złota jesień, ale jednak coś mi nie pasowało. Słońce świeciło, było tak ciepło, że na upartego można było chodzić w krótkim rękawku, wiatr, o dziwo, ucichł, a nie przeszkadzał jak zwykle. No, ładny październik. I kiedy tak sobie stałam na jakimś mostku nad kanałem, to mnie olśniło: jest zielono. Drzewa nie zrzucają jeszcze liści, chodniki nie przypominają żółto-czerwonych dywanów. Chyba kwestia klimatu.

1 komentarz:

  1. Heh, też nie wiem, kto to jest ta Kelis :/ Na wiki wyczytałem, że współpracowała z wieloma znanymi zespołami, ale samej piosenkarki ni w ząb nie kojarzę.

    Jak możesz tak traktować jeden z najwybitniejszych ludzkich wynalazków, jakim jest telewizor ;) Toż to świętokradztwo :P

    U nas też jest słonecznie, tylko zimno :/ Czasem bardzo zimno. Mam wrażenie, że zima nas odwiedzi niebawem ;) U nas liście już strajkują i, niczym ze skeczu Monty Pythona, popełniają masowe samobójstwo spadając z drzew ;)

    OdpowiedzUsuń