Strony

niedziela, 22 sierpnia 2010

WCK

Kto by pomyślał, że rozłąka może zbliżać?
Trzeci rok studiów jakoś tak mi zleciał szybko, uciekł niepostrzeżenie i trochę niestety przeciekł przez palce. Nie tylko ja byłam zapracowana, ale inni też; rozluźniły się znajomości, brakowało czasu na spotkania i rozmowy.
Potem wakacje, więc z definicji brak kontaktu, przynajmniej osobistego, bo wszyscy (studenci) uciekają z Krakowa.
No a potem Erasmus, Dania, Kopenhaga... I - i co? I, jak się okazuje, na odległość można wiele nadrobić, czasem nawet więcej niż by się wydawało możliwe. Bo człowiek zaczyna doceniać to, co zostawił, a kiedy to odzyska, pamięta, że trzeba się starać i zabiegać, że nic nie przychodzi samo.
No i mam wrażenie, że potem to procentuje; że nadrobiłam to, co przegapiłam - nie tylko podczas mojej dobrowolnej emigracji, ale jeszcze wcześniej - czasem nawet z nawiązką. Miłe uczucie. Chociaż są też braki i relacje bezpowrotnie stracone, czego bardzo mi żal. A teraz są także znajomości ledwo ropoczęte, nierozwinięte jeszcze, urwane w połowie...

Przede mną kolejny test z dziedziny relacji międzyludzkich, tym razem trudniejszy, bo co najmniej roczny. Mam nadzieję, że zdam.

2 komentarze:

  1. Zdasz, zdasz :) A na nadrabianie będzie jeszcze czas. Ważne, że realizujesz swoje marzenia i mam nadzieję, że wszystko się powiedzie :) Trzymam kciuki ;)

    OdpowiedzUsuń