Rektor odwołał dziś zajęcia
z uwagi na sytuację pogodową(hurra! drugi raz z rzędu ominęło mnie seminarium!), więc już wracjąc z wydziału, wiedziałam, w jaki sposób będę świętować wolny wieczór.
Dziś wyjątkowo bez muzyki, za to przy dźwięku kropel deszczu stukających o podłoże i pluskających w kałużach.
O dziwo, frekwencja na Błoniach wcale niemała. Co jest dziwne o tyle, że w lutym czy marcu zdarzała się dużo ładniejsza pogoda, a ludzi było mniej...
A Rudawie brakuje jakiś metr do wysokości wałów.
Po wykładzie z popkultury dotarła do nas informacja, że w zasadzie możemy się rozejść, ale ani wykładowca, ani tym bardziej studenci nie zamierzali skorzystać z okazji i opuścić ćwiczenia. Przyszła nawet do nas pani z sekretariatu i spytała, czy nie wiemy, że mamy wolne - uspokoiliśmy ją, że jesteśmy tego w pełni świadomi. A dyskusja pochłonęła nas jak zwykle, w rezultacie czego ćwiczenia trwały trzy godziny zamiast dwóch.
Toż to ideał zajęć! Ja też tak chce... może w przyszłym roku jeszcze będzie.
OdpowiedzUsuńNo mówiłam, że warto, zachęcałam... Jeśli ci kiedyś odwołają zajęcia i będziesz miała czas, to wpadnij.
OdpowiedzUsuńA 28. maja (piątek) o 15.05 będzie krótki wykład specjalny o "Hobbicie" - też zapraszam :)
Hobbit! Chyba będę jeszcze w Kraku to się odezwę jeszcze wcześniej :-)
OdpowiedzUsuń