Poszłam grzecznie zapłacić czynsz za kolejny miesiąc (lepiej się nie spóźniać, bo naliczają 25 euro kary). I dobrze, że poszłam osobiście, zamiast zrobić przelew, bo mnie pani uświadomiła, że mój depozyt pokrywa nie tylko sierpnień, ale i lipiec, więc już płacić nie muszę.
Lubimy takie niespodzianki.
Przypomniało mi się, jak pod koniec drugiego roku studiów (informatyki) napisał do mnie Bartek, bardzo zdziwiony, że w lipcu dostał stypendium naukowe, bo to przecież wakacje. I się zastanawiał, czy to uczelnia się pomyliła, czy to on czegoś nie wie, bo nie liczył na dodatkowy miesiąc kieszonkowego.
Hehe, taki darmowy czynsz - to lepsze niż znalezienie 10 zł w kieszeni zimowej kurtki. Oj, dużo lepsze.
OdpowiedzUsuńNo, ba!
OdpowiedzUsuń(tzn. darmowy, jak darmowy - depozyt w końcu zapłaciłam i to potężny...)
Jak dostałem przelew w lipcu od uczelni też byłem pozytywnie zaskoczony ;) Ale zlikwidowali takie przywileje. Ba, teraz to nawet już stypendiów naukowych nie ma :( Teraz są rektora i to tylko dla 10% najlepszych studentów (nie pamiętam tylko, czy na wydziale, czy na uczelni :/ )
OdpowiedzUsuńNo, stypendia zawsze były przyznawane na 10 miesięcy :)
OdpowiedzUsuńDobrze, że ja już się tym nie zajmuję i że w ogóle kończę studia, bo nie wiem, czy bym wytrzymała z tymi reformami - co jedna to gorsza :/