Strony

wtorek, 7 czerwca 2011

Uff

W prezencie na dzień dziecka dostałam maila z uniwersytetu. Było tam głównie o tym, że jakiś czas temu wprowadzili nowy portal, który docelowo miał scalić i zastąpić istniejące serwisy, rozproszone po różnych stronach. Inicjatywa godna pochwały, bo owszem wszystko tu jest zdigitalizowane, ale przy tym rozsiane w wielu miejscach - można się było pogubić, od czego jest która strona... W związku z migracją danych prosili o sprawdzenie, czy wszystko jest w porządku, czy informacje się zgadzają, nic nie przepadło itd. i że prośba ta odnosi się zwłaszcza do studentów, którzy kończą studia, żeby nie było żadnych problemów z końcowym transkryptem ocen, dyplomem itp.
A na końcu notatka, tak na maginesie, że, jak pewnie wiemy, dziś właśnie upłynął termin ubiegania się o graduation i proszą o cierpliwość, bo trochę im zajmie uporanie się z tymi aplikacjami. Zonk. Chodziło o to, że jeśli ktoś chciał skończyć studia w tym roku, a nie zostać na kolejny, to należało o tym poinformować uniwersytet. Logiczne - no, poniekąd, bo mój program jest jednoroczny, więc domyślnie to ja z założenia mam skończyć w tym roku. Tylko, jak do jasnej cholery to się stało, że ja o tym nie wiedziałam? Zwłaszcza, że jestem raczej przywyczajona do bycia najlepiej poinformowaną osobą na roku - czasami nawet zdalnie, z zagranicy. Okazało się, że nie tylko ja, ale zdecydowana większość shorttracków też była nieco zaskoczona tą informacją. Wpadka naprawdę dziwna i nieoczekiwana, bo komunikacja tutaj zazwyczaj działa jak w zegarku: wiadomo gdzie szukać bieżących aktualności, a poza tym o wszystkim sami informują i przypominają. Koniec końców żadnych problemów nie było, złożyliśmy podania, wszystko jest ok, ale ten jeden mail na kilka dni podniósł ciśnienie połowie kampusu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz