30 kwietnia: Dzień Królowej
Koninginnedag. 30 kwietnia królowa Holandii obchodzi swoje urodziny. Co wcale nie znaczy, że właśnie wtedy te urodziny przypadają. Zaczęło się od świętowania urodzin księżniczki Wilhelminy 31 sierpnia 1885 r. Najpierw był to Prinsessedag, następnie przemianowany z Dnia Księżniczki na Dzień Królowej, gdy Wilhelmina została koronowana. Kolejna królowa, córka Wilhelminy Juliana (urodzona właśnie 30 kwietnia), kontynuowała tradycję. Z kolei jej córka, obecna królowa Beatrycze, formalnie obchodzi urodziny 31 stycznia, ale oficjalnie - 30 kwietnia i zdecydowała, że Dzień Królowej pozostanie związany z tą datą.
Ja widać, obecnie kobiety rządzą - po pierwszych trzech pokoleniach królów, trzy pokolenia królowych. Następny w kolejności jest obecny książę, ale on z kolei znowu ma trzy córki...
Przy okazji: co dziwne, królowanie ma w Holandii stosunkowo krótką tradycję. Oficjalnie kraj jest Królestwem Niderlandów o ustroju monarchii konstytucyjnej dopiero od 1815 r. Jednak obecna rodzina królewska, dynastia Oranje-Nassau, rządziła państwem na długo wcześniej. Od czasów Wilhelma I Orańskiego, który wywalczył niepodległość Niderlandów względem Hiszpanii, pełnili funkcję Namiestników Zjednoczonych Prowincji. Ich kolorem rodowym jest, jak łatwo można się domyślić, pomarańczowy - i dlatego właśnie pomarańcz dominuje podczas obchodów wszelkich świąt, a już Koninginnedag w szczególności.
Dzień Królowej to szaleństwo. Trzeba być, żeby zobaczyć na własne oczy i poczuć atmosferę. Oprócz oficjalnych uroczystości, są koncerty, parady, wszelkiego rodzaju imprezy otwarte, zaknięte... Z ciekawostek: jest to oficjalnie dzień wolnego targu - każdemu wolno handlować bez zezwolenia i w rezultacie na ulicach prowadzone jest coś na kształ wyprzedaży garażowych.
4 maja: Dzień Pamięci Ofiar Wojny
Na początku obchodzony na pamiątkę ofiar II wojny światowej. Od 1961. czci się pamięć ofiar także innych konfliktów zbrojnych. O godzinie 20.00 kraj na dwie minuty zamiera i milknie - samochody i inne pojazdy stają, w kawiarniach, pubach itp. wyłączana jest muzyka, ludzie zachowują ciszę itd.5 maja: Dzień Wyzwolenia
Rocznica wyzwolenia Niderlandów spod okupacji niemieckiej przez oddziały wojsk kanadyjskich. Święto narodowe i dzień wolny od pracy. Wszędzie powiewają flagi - niebiesko-biało-czerowne; które wyglądają raczej nie na miejscu, bo jako oficjalna barwa wszystkim bardziej kojarzy się nieoficjalny pomarańcz.W przeciwieństwie do Dnia Pamięci jest to raczej święto wesołe, w związku z czym oprócz debat politycznych odbywa się także sporo różnych imprez.
Ciekawa jestem, czy Polacy nauczą się kiedyś w końcu świętować na wesoło. 11 listopada jest w Polsce dniem tak strasznie, przeogromnie, tragicznie ponurym, przytłoczonym oficjalnością i dostojnością rocznicy. A ja zupełnie nie rozumiem, dlaczego - przecież ludzie powinni się cieszyć, świętować, bawić... Może listopadowa aura nie sprzyja koncertom na wolnym powietrzu i innym imprezom plenerowym? Chociaż osobiście skłaniałabym się ku teorii, że problem nie w pogodzie, ale w neurotyczno-martyrologicznym nastawieniu Polaków, którzy po prostu nie umieją się cieszyć, nawet mając świetną ku temu okazję; za to potrafią się świetnie umartwiać, narzekać, rozpamiętywać i z poważną, smutną miną podchodzić do wszystkiego co oficjalne.
Może to się kiedyś zmieni, może ja po prostu jestem za młoda (ha, chociaż pod tym jednym względem) i najzwyczajniej w świecie nie rozumiem, że ludzie wychowani w PRL-u mają inne skojarzenia. Może jestem skrzywiona (na pewno jestem, pytanie tylko do jakiego stopnia) przez mieszkanie w Oświęcimiu, czyli w miejscu, gdzie syrena alarmowa jest obrazą moralności. A może to nie kwestia pokoleń czy miejsca, tylko jednak cecha narodowa, która pozostanie w Polakach na zawsze. Mam jednak nadzieję, że nie i że nie zostaniemy narodem smutasów po wsze czasy.
Bo kto to widział radosne święto w listopadzie:) Zimno, morko, ciemno, dopiero co po Wszystkich Świętych - swiętowanie 3 maja i 15 sierpnia wychodzi nam dużo radośniej.
OdpowiedzUsuńNo właśnie tak na przekór by się przydało :) Poza tym co drugi rok bywa naprawdę piękna złota polska jesień, która się ciągnie co najmniej do połowy listopada - trzeba by to wykorzystać!
OdpowiedzUsuńKrólowa Beatrycze wiedziała widać, co robi, że została przy kwietniowej dacie ;)