Strony

piątek, 4 lutego 2011

50km/h

Ponieważ nie widzę morza na co dzień, to zdarza mi się zapominać, że nad morzem obecnie mieszkam. Przypomnienie zazwyczaj przychodzi nagle, najcześciej w postaci sztormu. Bo to nie są zwykłę ulewy, to naprawdę morskie sztormy. A już zupełnie zaskoczył mnie jeden taki zimowy, kiedyś w grudniu, połączony ze śnieżycą - nie polecam wychodzić z domu, jeśli nie jest to bezwzględnie konieczne.


Te wiatraczki symbolizujące wichury wyjątkowo dobrze wpisują się w miejsce i klimat.

Ku pamięci: oglądanie horrorów - nawet jeśli to tylko (aż?) wiktoriańskie filmy grozy - samej w środku nocy nie jest najmądrzejszym zajęciem... A ponieważ oglądanie ich w dzień mija się z celem, to wniosek z tego, że następnym razem muszę chyba załatwić sobie towarzystwo...
Konkretnie mowa o Mary Reilly (historia Dr. Jekylla widziana oczami jego pokojówki) z Julią Roberts w roli tytułowej, za którą powinna zostać obsypana nagrodami - co ciekawe, dostała nominację, ale do złotej maliny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz