Strony

czwartek, 25 listopada 2010

Przed-Świątecznie

Na Rembrantplein powstał Winterland - coś na kształt miasteczka zimowego: kramy i stoiska przeróżne, ozdoby, lodowisko... Ponoć nawet śnieg ma spaść w tym tygodniu.

Panowie z budowy naprzeciwko chyba także się poczuli świątecznie, bo jakiś czas temu obwiesili budynek, nad którym pracują, lampkami - takimi à la światełka choinkowe; albo może bardziej takimi do ozdabiania frontów domów i wystaw sklepowych. Do końca nie jestem pewna, ale zdecydowanie nie wygląda to na część oświetlenia budowy.

Ja sama ostatnio paraduję jak choinka na święta. Zmiana czasu na zimowy objawia się tym, że o czwartej, piątej po południu jest już ciemnawo. W związku z tym, kiedy idę biegać, to przypinam sobie takie dwie małe lampki LED, ażeby mnie rowerzyści nie rozjechali (albo przynajmniej robili to świadomie, nie przypadkiem).
Ku pamięci: do biegania nie wybierać muzyki, w której pojawiają się dźwięki łudząco przypominające dzwonek od roweru... A przynajmniej nie w tym kraju.
A propos: jak to było - że ci, co wstają o szóstej rano, żeby przed pracą zdążyć, i można ich zobaczyć truchtających na Błoniach, to tacy współcześni asceci, tak? No więc ja najprawdopodobniej nigdy nie zostanę członkiem tego szacownego grona. Bieganie rano jest ponoć bardziej wskazane, ma więcej korzyści (zdrowsze itp.), ale z naturą walczyć się nie da - to po prostu nie jest dla mnie. Dziwne, bo z siłownią nie było takiego problemu...

Nowa trasa:

View A'dam // jogging in a larger map
Bardzo przyjemna, w przeciwieństwie do poprzednich - otwarta. Chwilowo moja ulubiona, zwłaszcza o zmierzchu.
Wygląda na to, że jestem przesunięta w fazie treningowej. Maratony przeważnie biega się nie wiosną, ale jesienią, a biegacze zazwyczaj robią sobie przerwę w zimie - ja przeciwnie, właśnie się rozkręcam; moja przerwa przypadła w lecie, wymuszona przez upały i brak czasu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz