Karolinka poszła dziś na zakupy. Konkretnie, to pojechała - na rowerze. Przed wyjściem sprawdziła, że w plecaku jest portfel; ale że w portfelu nie było wiele, to zapisała w pamięci, że przed wejściem do sklepu należałoby zahaczyć o bankomat (bo płacić kartą oczywiście można, ale jakieś pieniądze przy sobie też czasem wypadałoby mieć). Pod sklepem okazało się, że portfela nie ma - wniosek: musiał zostać w pokoju, wyjęty podczas przeglądu plecaka.
A więc z powrotem.
W pokoju: portfela nie ma. Ponowne oględziny plecaka - jest i był tam cały czas, tylko akurat w tej kieszeni, gdzie nigdy nie bywa.
Z powrotem do sklepu. Tym razem skutecznie tzn. i bankomat i zakupy zaliczone.
Bilans: 8km zamiast 4.
Tak bez związku, po prostu uważam, że to jeden z najlepszych muzycznych motywów filmowych ever:
Ach, ta gitara!
Twoj portfel dostarczyl Ci dodatkowej dawki cwiczen i zdrowia :)
OdpowiedzUsuńRaczej moja skleroza albo, w tym wypadku, roztargnienie ;)
OdpowiedzUsuńKto nie ma w głowie, ten musi mieć w nogach, albo jakoś tak. Mam tak samo. :)
OdpowiedzUsuń