Last Christmasjeszcze nie słyszałam (!!). Za to z moich prywatnych śmieci muzycznych trafiło się
All I want for Christmas (is you)w wersji z
Love actuallyoraz
(I'm dreaming of a) white Christmasw wykonaniu Michaela Buble. No i tegoroczny
Karp* już podobno nagrany. Święto Dziękczynienia to jedyne, którego Amerykanom zazdroszczę: przede wszystkim ma swoje uzasadnienie, nie jest to po prostu kolejne Hallmark holliday, ale głównie chodzi mi o to, że opóźnia gwiazdkowy marketing.
Czasem mi się wydaje, że czuć śnieg w powietrzu, że już niedługo będzie, ale to chyba mało prawdopodobne, na pewno jeszcze nie teraz. Niektórzy czekają go z niecierpliwością np. Vidya, moja sąsiadka z Indii, dla której byłaby to pierwsza w życiu biała zima.
Niestety, Święto Dziękczynienia nie opóźnia gwiazdkowego marketingu. Święta w sklepach zaczynają się tutaj od razu po Halloween, a gdzieniegdzie nawet wcześniej.
OdpowiedzUsuńMoim absolutnie ulubionym zachodnim hasłem jest: "24 of October. Hurry up! It's only a month to Christmas!". Było to napisane w kalendarzu gazetki jakiegos marketu w Brighton. Ile wtedy miałam... 16 lat chyba i było to dla mnie strasznie dziwne. Lesko jest bardzo staroświeckie jeśli o to chodzi (i uważam to za bardzo zdrowe, chociaż ostatnio sie to zmienia, bo sklepy pewnie końcem listopada już są świąteczne, a dekoracje na ulicach pojawiają się jakoś pierwszymi tygodniami grudnia, a nie w tydzień przed świętami jak kiedyć). Później przeniosłam się do Krakowa i 3 roku już mnie to nie dziwiło.... ale na pewno nigdy nie będę na to czekać (w sensie na to kiedy sklepy wywieszają bombki i choinki). Niby rozumiem, że ludzie chcą czuć atmosferę świąt dłużej, ale nie popadajmy w skrajności - święta Bożego Narodzenia przez pół roku! Poza tym o to chodzi, że to są tylko te 3 dni (czy trochę więcej). Nigdy sie czasu nie zatrzyma. A na pewno nie przez wydłużanie sztuczne. Głupie sklepy... głupi marketing... głupi kapitalizm... wszystko głupie. Ale święta fajne. Jak są we właściwym czasie.
OdpowiedzUsuńJustynko - w takim razie, żyłam w błędnym przekonaniu, ale jakoś tak wyniosłam (pewnie z filmów, bo w Stanach akurat nie byłam), że jednak szaleństwo zaczyna się dopiero po Święcie Dziękczynienia.
OdpowiedzUsuńAggie, na pewno "24 of October"...?
ojej... widzisz dzisiaj miałam test z angola i zdałam go na 70% co powinno usprawiedliwić mój błąd: "October 24th", tak? :)
OdpowiedzUsuńmatkooo... czas przyzwyczaić się do swojej głupoty :)
Mnie chodziło raczej o to, czy na pewno miałaś na myśli październik ;)
OdpowiedzUsuńa pogoda taka ładna dzisiaj! :P
OdpowiedzUsuń