Strony

piątek, 10 grudnia 2010

Do grzecznych dziewczynek przychodzi Mikołaj...*


Mój Mikołaj bardzo się postarał i sprawił mi wielką radość. Chyba jednak coś przeskrobałam, bo trochę zwlekał, ale tak całkiem znowu nie nabroiłam, bo w końcu dotarł i mimo że z opóźnieniem (zimowy paraliż komunikacyjny dopada nawet świętych, jak widać), to jednak się udało.


Tak mi się przypomniało, że jeszcze w tym sezonie zimowym Love actually nie oglądałam - jedna z tych niewielu komedii romantycznych, które nigdy mi się nie znudzą: słodka, ale nie przesłodzona, świąteczna, ale nie przesadnie tzn. owszem, wszystko tam jest, cała ta komercyjna otoczka, ale tak z dystansem i przymrużeniem oka. Do tego świetna obsada. No i po prostu uwielbiam takie wielowątkowe, przeplatające się opowieści.


---------------------------------------------
*...niegrzeczne śpią, z kim chcą!!

3 komentarze:

  1. Karo! :D ta piosenka mi dzisiaj chodzi po glowie. I film. Ale to dopiero na świeta :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na ja właśnie się powstrzymuję, żeby sobie zaserwować później :]

    OdpowiedzUsuń
  3. :) cieszy mnie Twa radość :D

    OdpowiedzUsuń