Do południa: akademik UJ. Konkretniej: pokój 3-osobowy, II piętro, blok C (przekwaterowanie z bloku D, gdzie miałam pokój 2-osobowy, tak o połowę większy niż teraz, z własną łazienką i kuchnią, w której dało się coś upiec i ugotować).
Po południu i wieczorami: Kraków.
Czas:
Wakacje: lipiec 2010.
Wakacje: lipiec 2010.
Osoby:
Współlokatorka nr 1 = A. Współlokatorka nr 2 = P. Ja = K. I inni
Współlokatorka nr 1 = A. Współlokatorka nr 2 = P. Ja = K. I inni
Współlokatorka nr 1
- chodzi spać dwie godziny po mnie
- wstaje mniej więcej wtedy, kiedy ja
- pali; ale rzadko i tylko na korytarzu
- biega, ale sporadycznie i jeszcze nie miałyśmy okazji wspólnie się pomęczyć
- studiuje informację naukową i bibliotekoznawstwo, robi praktykę w BJ
- jest sympatyczna, ma wielu znajomych w akademiku (czego owocem na przykład obcy chłopak robiący mi wymówki, że o 9 rano jeszcze leżę w łóżku - w moim własnym łóżku, w moim własnym pokoju, wtf?!)
- ma wiecznie rozgrzebane łóżko, a na nim ciuchy, kosmetyki itd.
Współlokatorka nr 2
- chodzi spać dwie godziny przede mną
- wstaje mniej więcej wtedy, kiedy ja
- nie mam pojęcia, czy pali - mieszkam z nią od tygodnia, a widziałyśmy się łącznie może przez 15 minut
- nie mam pojęcia, czy biega albo coś w tym stylu - jw.
- nie mam pojęcia, co studiuje i co teraz robi w Krakowie - jw.
- wydaje się być sympatyczna, ale tak naprawdę jeszcze nie miałam okazji sprawdzić - jw.
- ma grzecznie zaścielone łóżko, a na nim książkę niezałożoną zakładką
Ogólnie w porządku, praktycznie dalej mieszkam sama, bo dziewczyny wychodzą rano do pracy, ja w tym czasie coś tam sobie klepię, a jak one wracają, to ja wychodzę albo one znowu gdzieś znikają i w zasadzie w tym naszym 3-osobowym pokoju ciężko jest o dowolnej porze spotkać więcej niż jedną lokatorkę.
Widok z okna w kuchni (kościół na Miasteczku Studenckim, Biprostal itd.):
Atrakcje:
- kino w dużych ilościach; głównie nadrabianie zaległości, bo letnie przeglądy filmowe mają to do siebie, że choć sa powtórkami dobrych filmów, to jednak są powtórkami; chwilowo jednak ani trochę mi to nie przeszkadza, bo wciąż mam co nadrabiać
- zwiedzanie Krakowa; już rozpoczęte, chociaż do następnych wypadów trzeba się będzie lepiej przygotować
- spotkania ze znajomymi przy obiedzie/deserze/piwie
- samotne spacerki tu i ówdzie; czasem z aparatem i/lub z książką; z przystankami w różnych dziwnych miejscach
- załatwianie formalności wszelakich i zamartwianie się nimi, a także związane z tym wypady na wydział w poszukiwaniu ważnych person
Widok z bulwaru Czerwińskiego:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz