Problem praktyczny od początku był taki, że akademik miałam tylko do początku sierpnia. A ponieważ pracy jeszcze nie skończyłam, to wypadałoby zostać dłużej. Miałam przewaletować u Vidyi, bo ona jako jedna z nielicznych moich znajomych zostaje w Amsterdamie na kolejny rok - wszyscy inny byli co najwyżej na dwa semestry i albo już wrócili do siebie, albo właśnie się zbierają do wyjazdu. Ale Vidya pojechała na praktyki do Francji i okazało się, że wraca dopiero kilka dni po tym, kiedy ja muszę zwolnić pokój. Te kilka dni mogłabym spędzić u Rosena, ale z kolei on sam ma chwilowo zawirowania z mieszkaniem i będzie się przeprowadzał. Szukanie hostelu na kilka dni i przenoszenie się w te i we wte też mi się nie widziało.
Więc w końcu stanęło na tym, że wróciłam - już, teraz, jakby ktoś miał wątpliwości :]
Jeśli przypadkiem uda mi się skończyć tę nieszczęsną magisterkę w terminie, to zrobię sobie jeszcze kilkudniową wycieczkę do Amsterdamu, żeby domknąć wszystkie fomalności, jeśli będzie taka potrzeba.
I może pozwiedzam resztę Europy, bo nie wiem, czy jest kraj, w którym nie mam chwilowo jakichś znajomych, których mogłabym nawiedzić i tak mi się właśnie marzy, żeby sobie zrobić podobny objazd... Chociaż możliwe, że ten plan będzie musiał jeszcze nieco poczekać, bo to jednak jest zwariowany okres ten czas obecny...
Przy okazji szukania środka transportu tak trochę na ostatnią chwilę, znalazłam ciekawą opcję, a mianowicie podwójny lot Norwegianem: Amsterdam → Kopenhaga (tudzież Oslo czy inne Stavanger, w każdym razie gdzieś w Skandynawii, bo stamtąd Norwegianem można się dostać już wszędzie) + Kopenhaga → Kraków.
To tak ku pamięci, jakby się ktoś kiedyś wybierał.
PS
Aaaaaaaaa! Wanna :D
Aaaaaaaaa! Książka :))
Aaaaaaaaa-fe! Kranówka ;)
No to jak jesteś już w Polsce, to wypadałoby się spotkać! A nawet na pewno! :D
OdpowiedzUsuńNo właśnie :) ale póki co to pisz i broń się! I witaj w Kraju Wanny, Książki i Kranówki ;)
OdpowiedzUsuńNa pewno :) Mam nadzieję, że niedługo!
OdpowiedzUsuń