Strony

środa, 6 lipca 2011

Karo Movie: animowane Part Tu

Kung Fu Panda 2

Jak nie podobała mi się część pierwsza, tak kontynuacja jest świetna. Co prawda do jedynki zawsze już będę mieć uraz i kojarzyć ją z dwójką małych bachorów, gadających i biegających po całym kinie, bo filmem znudziły się już po pierwszych 10 minutach - niestety jedyną osobą, która zdawała się tego nie zauważać był ich ojciec... Ale nawet gdyby dane mi było objrzeć Kung Fu Pandę w bardziej sprzyjających warunkach, to i tak nie byłoby wiele lepiej.
A dwójka jest o wiele lepsza. Wszystko to, co szwankowało w jedynce, tutaj podskoczyło o parę poziomów.
Bez wchodzenia w szczegóły: zaskakująco dobra bajka.

A to z końcówki - skąd mały panda Po wziął się u gęsi Pinga:


Auta 2

W przeciwieństwie do Kung Fu Pandy 2, który zyskał uznanie zarówno krytyków jak i mas, w tym przypadku gusta recenzentów i publiczności trochę się rozjechały: film już na starcie odniósł sukces frekwencyjno-kasowy, mimo że zebrał raczej niepochlebne opinie.
Osobiście nie rozumiem dlaczego. Bajka rewelacyjna. Część pierwsza bardzo mi się podobała, ale nie docierała do mnie tak całkiem - podejrzewam, że dlatego iż była mocno osadzona w amerykańskich realiach i zakorzeniona w amerykańskiej mitologii. Część druga to kombinacja takich całkiem na serio szpiegowskich produkcji spod znaku Jamesa Bonda oraz ich amerykańskich parodii pod hasłem szpieg-który-nie-wiedział-że-jest-szpiegiem, z domieszką kulturowych nieporozumień. Plus oczywiście wyścigi samochodowe.

Porównać Pandy i Aut się nie da, bo to opowieści każda z innej bajki, że tak powiem. Co nie zmienia faktu, że na obu bawiłam się przednio.
Pod jednym tylko względem Pixar zdecydowanie przebija DreamWorks: animacji. Panda jest ładna w swojej stylistyce, ale John Lasseter i spółka, czyli twórcy Aut, przeszli samych siebie: każdy najmniejszy detal - nieważne czy na pierwszym, drugim, czy trzecim planie - jest perfekcyjnie dopracowany; każda sceneria robi ogromne wrażenie: czy to znajome kaniony Chłodnicy Górskiej, rozświetlone neonami Tokio, włoskie wybrzeże Porta Corso, czy wreszcie Londyn. Och i ach!

Hawajskie wakacje

Bez sensu. Pixar ma piękną tradycję tworzenia cudownych krótkometrażówek, które pokazywane są w kinach przed pełnometrażowymi filmami. Niestety tym razem, zamiast oryginalnego krótkiego filmiku, studio zaserwowało kolejną odsłonę przygód zabaweczek ze świata Toy Story - jedynej serii Pixara, której nie trawię. Więc nie potrafię powiedzieć, czy mi się nie podobało, bo z definicji jestem uprzedzona do Toy Story, czy dlatego, że ta przygoda sama w sobie rzeczywiście jest słaba.

-----------------------

Niestety do listy nie mogę dorzucić Kubusia Puchatka, ponieważ jego najnowsze przygody zostały zaklasyfikowane jako typowa bajka dla dzieci, więc wyświetlany jest tylko i wyłącznie z niderlandzkim dubbingiem - w przeciwieństwie do Pandy i Aut, które funkcjonują w obu wersjach językowych równolegle.

Z ciekawostek: w niektórych kinach oklurary do pokazów 3D kupuje się jak gdyby osobno tzn. w cenie biletu uwzględnione jest dodatkowe 1 czy 1,50 euro właśnie za okulary. Po seansie nie trzeba ich zwracać, więc jeśli ktoś je zachowa i weźmie ze sobą na kolejny film, to już nie musi dopłacać.

20 komentarzy:

  1. Cardiff pozdrawia Amsterdam. Tutaj też nie chcą wypożyczać okularów, tylko każą kupić - pewnie względy oszczędnościowo - higieniczne. A z okazji HP7 wypuścili nawet "specjalną edycję" 3d-okularów a'la HP-lenonki ;).

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie HP-lenonki byłyby fajne :D
    A co do okularów, to ja jestem za takim "sprzedawaniem", bo bilet z okularami, które mogę zachować, a z takimi, które muszę oddać kosztuje tutaj tyle samo, a różnica jest oczywiście taka, że w tym pierwszym przypadku tylko raz płacę pełną cenę, a za każdym kolejnym oszczędzam.

    OdpowiedzUsuń
  3. O, to jakieś dziwactwo. Choć pewnie odkażanie każdorazowo kosztuje niewiele mniej niż nowa para. Ciekawe tylko, kiedy wymyślą lepszy sposób na 3D w kinie i okulary albo staną się w ogóle zbędne (hurra!) albo dla lepszego efektu będzie trzeba nabywać coraz droższe okulary, np. takie, jakich używa się to telewizorów 3D.

    OdpowiedzUsuń
  4. Osobiście to ja jestem za tym, żeby w ogóle przestali wszystko na siłę przerabiać na 3D. Chociaż chyba się wreszcie przyzwyczaiłam i już nie boli mnie głowa po każdym takim seansie. Ale i tak, jeśli tylko jest możliwość, to zazwyczaj wybieram wersję 2D, chyba że się nie da inaczej albo akurat mam zachciankę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wybacz brak polskich znakow - uczelniany system, uczelniana klawiatura ;).
    Ja ostatnio jestem pod wrazeniem Nintendo 3DS - calkiem przekonujace 3D bez okularow. Problem tylko, ze same przenosne konsole do gier mnie nie przekonuja. Tym niemniej w tym kierunku ewolucje chcialbym widziec. Co zas sie tyczy filmow, to bylem tylko na Avatarze w 3D. Szczerze? Gdyby nie te efekty, to by to bylo momentami nudne, a tak to mozna przynajmniej probowac podotykac palemek. Aczkolwiek jezeli juz film jest w 2D i w 3D, to pewnie bym poszedl na 3D, bo nawet jak sam film bedzie nudny, to przynajmniej sie powyglupiam ;P.

    OdpowiedzUsuń
  6. O, mój komentarz się nie zamieścił :(.
    No widzisz, a ja mając wybór pewnie bym poszedł na 3D. Bo weźmy np. Avatara - jakby on był w 2D, to by człowiek z nudów usechł na tym, a jak był trójwymiarowy, to chociaż można było próbować podotykać palemek ;). Ogólnie natomiast można odnieść wrażenie, że w chwili obecnej 3D służy głównie przyciągnięciu ludzi na filmy dość kiepskie, vide choćby Resident Evil. Bardziej przyszłościowe wydaje mi się w grach komputerowych, choć w chwili obecnej karty graficznie niespecjalnie wyrabiają. No i czekam, na telewizory 3D "bezokularowe" - ostatnio bawiąc się w sklepie Nintendo 3DS uwierzyłem, że jest to możliwe.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja na "Avatarze" umierałam z nudów mimo 3D, a może nawet przez to jeszcze bardziej mnie irytował, bo to 3D było tam tak nachalne i nienaturalne, że właśnie po takich filmach wychodzę z kina z bólem głowy, grr. Z bajkami jest lepiej. Ale ogólnie to niestety też mam wrażenie, że producenci ładują pieniądze w efekty zamiast w porządny scenariusz i w ten sposób chcą naciągnąć widzów na pójście do kina na film, którego inaczej by nie obejrzeli.
    W grach to może rzeczywiście miałoby sens, ale ja nie wierzę, że telewizja 3D się przyjmie, bo już teraz ludzie stracili zainteresowanie trójwymiarem np. w kinie i część świadomie szuka pokazów 2D.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakbyś mogła oglądać film w 3D bez żadnych okularów? Moim zdaniem by się jak najbardziej przyjęło, tym bardziej, że wspomniane 3D w Nintendo o dziwo było całkiem przyjazne dla wzroku. Na pewno natomiast nie wierzę w sukces telewizji wymagającej specjalnych okularów za ciężkie pieniądze. Kłopotów zdrowotnych po projekcjach 3D natomiast szczęśliwie nie doświadczyłem :).

    OdpowiedzUsuń
  9. No może, takie prawdziwe 3D, bez okularów - ale taka technologia to jeszcze hoho i trochę przed nami...
    Ale głównie to ja po prostu nie widzę sensu: 3D w kinie to może jeszcze, ale w domu jest mi to zbędne. Jeśli koniecznie potrzebne mi ekstra niestandardowe wrażenia wizualne, żeby się zachwycić filmem, to idę do kina. W telewizji / na komputerze nie jest mi to potrzebne, bo kino domowe domowym pozostanie (chyba że kogoś stać na prywatną salę kinową). Większą różnicę mi zrobi obejrzenie filmu na dużym ekranie w kinie, nawet bez 3D, niż obejrzenie go na małym ekranie w 3D. Uważam, że to czysta fanaberia i do oglądania seriali i większości filmów mi to absolutnie niepotrzebne - ba! nawet by przeszkadzało i rozpraszało. Do tego po pewnym czasie zapewne by spowszedniało, a dopóki będzie to ekskluzywny bonus, dopóty będzie można to docenić jako ciekawy dodatek wzbogacający odbiór :]

    OdpowiedzUsuń
  10. O proszę, siadam rano z kawą przed komputerem celem zaspokojenia obu nałogów naraz, a tu miła wiadomość: http://technowinki.onet.pl/wiadomosci/qosmio-f750-3d-laptop-3d-bez-okularow,1,4786475,artykul.html

    Naprawdę nie spodziewałem się, że tak szybko 3D z 4" ekranu Nintendo przeniesie się na 15" ekran laptopa. Możesz zweryfikować teraz swoją przepowiednię :P.

    Inna sprawa, że z taką kartą graficzną ten laptop będzie średnio 3D-użyteczny. Co innego sam monitor :).

    OdpowiedzUsuń
  11. Haha, dobre - news o laptopie z 3D, a wymienili wszystkie parametry techniczne, tylko zapomnieli opisać tę technlogię :P
    Mnie nie chodzi o to, że prace nad domowym 3D zostaną porzucone. To jest ciekawy kierunek i na pewno się będzie rozwijał. Ale wydaje mi się, że nie znajdzie aż tak wielu entuzjastów z zasobnym portfelem (takich, którzy świadomie będą chcieli tego używać, a nie tylko zaopatrzyć się w nowy gadżet). Poza tym technologie są różne: jedne dążą do osiągnięca prawdziwego trójwymiaru (kosztowne i wymagają niesamowitej mocy obliczeniowej), inne tylko udają (ten sam problem co w kinie z łudzącą oko fałszywą ogniskową) i trochę czasu minie, zanim jakiś sensowny kompromis się wyłoni i spopularyzuje na tyle, żeby być dostępnym i użytecznym dla przeciętnego Kowalskiego.

    OdpowiedzUsuń
  12. W Polsce kina też wprowadziły niedawno opłaty za okulary - 3zł w CinemaCity i chyba trochę więcej w IMAXie.

    Zastanawia mnie, że najnowszy Harry Potter (którego premiery już nie mogę się doczekać) wyświetlany jest w Polsce wyłącznie w wersji 3D. Mam nadzieję, że jednak wersja 2D również istnieje i że jakoś będzie ją można zdobyć. Mam dość niesymetryczną wadę wzroku i nie noszę okularów, ale niestety wadą tego rozwiązania jest to, że każde 3D "widzę" ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. O, nie wiedziałam, że w Polsce też taka moda nastała. Ale, jak mówię, mnie się ona nawet podoba.

    W Holandii HP jest w obu wersjach - w Polsce pewnie też będzie 2D, tylko prawdopodobnie z opóźnieniem, a nie premierowo.

    OdpowiedzUsuń
  14. Olek - komentarz, który zniknął, się odnalazł: wylądował w spamie (nie bardzo wiem, dlaczego - może ty?) a ja nawet nie zauważyłam, bo to pierwszy taki przypadek i dopiero jak zaczęłam się bawić ustawieniami, to zauważyłam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Możem za długo zwlekał z przepisaniem tego słowa z obrazka? Bo ono perfidnie sie nie chce potwierdzać enterem, o czym zdarza mi się zapomnieć :).

    OdpowiedzUsuń
  16. @Sandra: nie wiem, czy się orientowałaś, ale podawali, że fukcjonowała lista kin, w których będą grać w 2D z dubbingiem oraz lista bez dubbingu ale za to w 3D. Ludzie się pieklili, że nie ma kombinacji 2D + OV, ale wygląda na to, że jednak jest i np. w krakowskim Arsie taką podobno grają.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja za to zobaczyłem ostatnio Iluzjonistę (animowany film francuski). Film ładny, w pewnym sensie ciekawy, choć czegoś w nim brakuje.

    Co ciekawe, Auta mi się nie podobały, a przynajmniej nie przypadły do gusty, w przeciwieństwie do innych filmów Pixara. Auta 2 też mnie nie przyciągają jakoś. Co do KFP, to nie oglądałem. Ale po Twojej rekomendacji, chyba będę musiał nadrobić zaległości, a przynajmniej oglądnąć dwójkę. :)


    Co do 3D bez okularów, możliwe (śledzenie twarzy / oczu), ale w domu dla jednej osoby, nie w kinie dla całego tłumu.

    Co do laptopów i telewizorów 3D, to po w zasadzie 2 LCD w jednym (połowa pikseli ma jedną polaryzację, połowa prostopadłą) + okulary polaryzacyjne.

    Co do 3D, to raczej sposób na wyciąganie kasy. Średnio co 10 lat jest na to szał, szał, rzekome przełomy technologiczne (które naprawdę miały miejsce 10-40 lat temu) i szybko umiera. Też się piekle jak jest tylko wersja 3D, i nie ma nigdzie 2D w całym Krakowie. No cóż Internet moim przyjacielem jest...

    Zresztą nawet i bez okularów, 3D jest kiepskim pomysłem. Bolą od tego oczy, kręci się w głowie połowie ludzi, i jest pretekstem aby i tak produkować kiepskie filmy. :/

    Witek

    OdpowiedzUsuń
  18. A. Papierowe okulary polaryzacyjne to w hurcie koszt maks 50gr (pewnie jakieś 20gr w rzeczywistości). Więc jeszcze na tym zarabiają dużo.

    Nie wiem jakie dają po wprowadzeniu opłat, ale te seanse na którym byłem, miały w miarę dobre okulary z plastiku, pod które można wsadzić własne okulary jak ktoś ma wadę wzroku, i przy wyjściu trzeba było je oddać, i raczej łatwo z nimi się nie uciekło, chociaż czasami by się dało (co znając polskie warunki, mogło się zdarzać -tylko po co, takie okulary nie zadziałają na niczym w domu, jak na razie).

    OdpowiedzUsuń
  19. Tego francuskiego "Iluzjonistę" chciałam obejrzeć, ale nie mogłam nidzie znaleźć (kiedyś, może teraz już da radę), a jak w Polsce grali w kinach, to mnie nie było.

    Pierwsze "Auta" też mi się na początku tak średnio podobały. Ale obejrzałam je potem drugi, raz i trzeci... I za każdym razem podobały mi się trochę bardziej. Jakoś tak ten etos szukania spokoju na prowincji w końcu do mnie trafił.
    "Auta 2" to naprawdę dobra komedia szpiegowska. I, jak się nad tym zastanowić, to zła bajka. Znaczy się, to nie jest bajka dla dzieci - tam się biją, mordują i mimo że zamiast krwi tryska olej, to przemoc jest trochę za poważna. Ale dla dorosłych, uważam, świetna letnia rozrywka :] Scenariusz jest lepszy niż w wielu "prawdziwych" filmach sensacyjnych :D Ja oglądałam w oryginale - bywa ciężko, ze względu na akcent Złomka, ale ogólnie wydaje mi się, że żarty są lepsze niż widziałam w polskich trailerach.
    I naprawdę przepięknie wykonana technicznie: animacja jest cudowna (plus muzyka, efekty, wszystko...).
    No polecam, naprawdę.

    Pierwsza "Kung Fu Panda" może nie była taka zła, nie wiem... Przed obejrzeniem dwójki też sobie powtórzyłam jedynkę i wydała mi się trochę lepsza niż w kinie, ale w sumie dalej mogę być do niej trochę uprzedzona ;) Ale kontynuacja jest na pewno lepsza.

    A co do 3D, to ja po prostu jestem na nie i już :P

    OdpowiedzUsuń
  20. Co do 3D, też jestem na nie i już, chociaż mam też bardziej racjonalne argumenty.

    Dzięki, za informacje o Autach, trailera nie oglądałem, ale twoja rekomendacja brzmi dobrze. Sprawdzę czy jest jeszcze w kinach.

    Pozdraiam

    WItek

    OdpowiedzUsuń