Kung Fu Panda 2
Jak nie podobała mi się część pierwsza, tak kontynuacja jest świetna. Co prawda do jedynki zawsze już będę mieć uraz i kojarzyć ją z dwójką małych bachorów, gadających i biegających po całym kinie, bo filmem znudziły się już po pierwszych 10 minutach - niestety jedyną osobą, która zdawała się tego nie zauważać był ich ojciec... Ale nawet gdyby dane mi było objrzeć Kung Fu Pandęw bardziej sprzyjających warunkach, to i tak nie byłoby wiele lepiej.
A dwójka jest o wiele lepsza. Wszystko to, co szwankowało w jedynce, tutaj podskoczyło o parę poziomów.
Bez wchodzenia w szczegóły: zaskakująco dobra bajka.
A to z końcówki - skąd mały panda Po wziął się u gęsi Pinga:
Auta 2
W przeciwieństwie do Kung Fu Pandy 2, który zyskał uznanie zarówno krytyków jak i mas, w tym przypadku gusta recenzentów i publiczności trochę się rozjechały: film już na starcie odniósł sukces frekwencyjno-kasowy, mimo że zebrał raczej niepochlebne opinie.
Osobiście nie rozumiem dlaczego. Bajka rewelacyjna. Część pierwsza bardzo mi się podobała, ale nie docierała do mnie tak całkiem - podejrzewam, że dlatego iż była mocno osadzona w amerykańskich realiach i zakorzeniona w amerykańskiej mitologii. Część druga to kombinacja takich całkiem na serio szpiegowskich produkcji spod znaku Jamesa Bonda oraz ich amerykańskich parodii pod hasłem szpieg-który-nie-wiedział-że-jest-szpiegiem, z domieszką kulturowych nieporozumień. Plus oczywiście wyścigi samochodowe.
Porównać
Pandyi
Autsię nie da, bo to opowieści każda z innej bajki, że tak powiem. Co nie zmienia faktu, że na obu bawiłam się przednio.
Pod jednym tylko względem Pixar zdecydowanie przebija DreamWorks: animacji.
Pandajest ładna w swojej stylistyce, ale John Lasseter i spółka, czyli twórcy
Aut, przeszli samych siebie: każdy najmniejszy detal - nieważne czy na pierwszym, drugim, czy trzecim planie - jest perfekcyjnie dopracowany; każda sceneria robi ogromne wrażenie: czy to znajome kaniony Chłodnicy Górskiej, rozświetlone neonami Tokio, włoskie wybrzeże Porta Corso, czy wreszcie Londyn. Och i ach!
Hawajskie wakacje
Bez sensu. Pixar ma piękną tradycję tworzenia cudownych krótkometrażówek, które pokazywane są w kinach przed pełnometrażowymi filmami. Niestety tym razem, zamiast oryginalnego krótkiego filmiku, studio zaserwowało kolejną odsłonę przygód zabaweczek ze świata Toy Story- jedynej serii Pixara, której nie trawię. Więc nie potrafię powiedzieć, czy mi się nie podobało, bo z definicji jestem uprzedzona do
Toy Story, czy dlatego, że ta przygoda sama w sobie rzeczywiście jest słaba.
-----------------------
Niestety do listy nie mogę dorzucić Kubusia Puchatka, ponieważ jego najnowsze przygody zostały zaklasyfikowane jako typowa bajka dla dzieci, więc wyświetlany jest tylko i wyłącznie z niderlandzkim dubbingiem - w przeciwieństwie do
Pandyi
Aut, które funkcjonują w obu wersjach językowych równolegle.
Z ciekawostek: w niektórych kinach oklurary do pokazów 3D kupuje się jak gdyby osobno tzn. w cenie biletu uwzględnione jest dodatkowe 1 czy 1,50 euro właśnie za okulary. Po seansie nie trzeba ich zwracać, więc jeśli ktoś je zachowa i weźmie ze sobą na kolejny film, to już nie musi dopłacać.
Cardiff pozdrawia Amsterdam. Tutaj też nie chcą wypożyczać okularów, tylko każą kupić - pewnie względy oszczędnościowo - higieniczne. A z okazji HP7 wypuścili nawet "specjalną edycję" 3d-okularów a'la HP-lenonki ;).
OdpowiedzUsuńTakie HP-lenonki byłyby fajne :D
OdpowiedzUsuńA co do okularów, to ja jestem za takim "sprzedawaniem", bo bilet z okularami, które mogę zachować, a z takimi, które muszę oddać kosztuje tutaj tyle samo, a różnica jest oczywiście taka, że w tym pierwszym przypadku tylko raz płacę pełną cenę, a za każdym kolejnym oszczędzam.
O, to jakieś dziwactwo. Choć pewnie odkażanie każdorazowo kosztuje niewiele mniej niż nowa para. Ciekawe tylko, kiedy wymyślą lepszy sposób na 3D w kinie i okulary albo staną się w ogóle zbędne (hurra!) albo dla lepszego efektu będzie trzeba nabywać coraz droższe okulary, np. takie, jakich używa się to telewizorów 3D.
OdpowiedzUsuńOsobiście to ja jestem za tym, żeby w ogóle przestali wszystko na siłę przerabiać na 3D. Chociaż chyba się wreszcie przyzwyczaiłam i już nie boli mnie głowa po każdym takim seansie. Ale i tak, jeśli tylko jest możliwość, to zazwyczaj wybieram wersję 2D, chyba że się nie da inaczej albo akurat mam zachciankę.
OdpowiedzUsuńWybacz brak polskich znakow - uczelniany system, uczelniana klawiatura ;).
OdpowiedzUsuńJa ostatnio jestem pod wrazeniem Nintendo 3DS - calkiem przekonujace 3D bez okularow. Problem tylko, ze same przenosne konsole do gier mnie nie przekonuja. Tym niemniej w tym kierunku ewolucje chcialbym widziec. Co zas sie tyczy filmow, to bylem tylko na Avatarze w 3D. Szczerze? Gdyby nie te efekty, to by to bylo momentami nudne, a tak to mozna przynajmniej probowac podotykac palemek. Aczkolwiek jezeli juz film jest w 2D i w 3D, to pewnie bym poszedl na 3D, bo nawet jak sam film bedzie nudny, to przynajmniej sie powyglupiam ;P.
O, mój komentarz się nie zamieścił :(.
OdpowiedzUsuńNo widzisz, a ja mając wybór pewnie bym poszedł na 3D. Bo weźmy np. Avatara - jakby on był w 2D, to by człowiek z nudów usechł na tym, a jak był trójwymiarowy, to chociaż można było próbować podotykać palemek ;). Ogólnie natomiast można odnieść wrażenie, że w chwili obecnej 3D służy głównie przyciągnięciu ludzi na filmy dość kiepskie, vide choćby Resident Evil. Bardziej przyszłościowe wydaje mi się w grach komputerowych, choć w chwili obecnej karty graficznie niespecjalnie wyrabiają. No i czekam, na telewizory 3D "bezokularowe" - ostatnio bawiąc się w sklepie Nintendo 3DS uwierzyłem, że jest to możliwe.
Ja na "Avatarze" umierałam z nudów mimo 3D, a może nawet przez to jeszcze bardziej mnie irytował, bo to 3D było tam tak nachalne i nienaturalne, że właśnie po takich filmach wychodzę z kina z bólem głowy, grr. Z bajkami jest lepiej. Ale ogólnie to niestety też mam wrażenie, że producenci ładują pieniądze w efekty zamiast w porządny scenariusz i w ten sposób chcą naciągnąć widzów na pójście do kina na film, którego inaczej by nie obejrzeli.
OdpowiedzUsuńW grach to może rzeczywiście miałoby sens, ale ja nie wierzę, że telewizja 3D się przyjmie, bo już teraz ludzie stracili zainteresowanie trójwymiarem np. w kinie i część świadomie szuka pokazów 2D.
Jakbyś mogła oglądać film w 3D bez żadnych okularów? Moim zdaniem by się jak najbardziej przyjęło, tym bardziej, że wspomniane 3D w Nintendo o dziwo było całkiem przyjazne dla wzroku. Na pewno natomiast nie wierzę w sukces telewizji wymagającej specjalnych okularów za ciężkie pieniądze. Kłopotów zdrowotnych po projekcjach 3D natomiast szczęśliwie nie doświadczyłem :).
OdpowiedzUsuńNo może, takie prawdziwe 3D, bez okularów - ale taka technologia to jeszcze hoho i trochę przed nami...
OdpowiedzUsuńAle głównie to ja po prostu nie widzę sensu: 3D w kinie to może jeszcze, ale w domu jest mi to zbędne. Jeśli koniecznie potrzebne mi ekstra niestandardowe wrażenia wizualne, żeby się zachwycić filmem, to idę do kina. W telewizji / na komputerze nie jest mi to potrzebne, bo kino domowe domowym pozostanie (chyba że kogoś stać na prywatną salę kinową). Większą różnicę mi zrobi obejrzenie filmu na dużym ekranie w kinie, nawet bez 3D, niż obejrzenie go na małym ekranie w 3D. Uważam, że to czysta fanaberia i do oglądania seriali i większości filmów mi to absolutnie niepotrzebne - ba! nawet by przeszkadzało i rozpraszało. Do tego po pewnym czasie zapewne by spowszedniało, a dopóki będzie to ekskluzywny bonus, dopóty będzie można to docenić jako ciekawy dodatek wzbogacający odbiór :]
O proszę, siadam rano z kawą przed komputerem celem zaspokojenia obu nałogów naraz, a tu miła wiadomość: http://technowinki.onet.pl/wiadomosci/qosmio-f750-3d-laptop-3d-bez-okularow,1,4786475,artykul.html
OdpowiedzUsuńNaprawdę nie spodziewałem się, że tak szybko 3D z 4" ekranu Nintendo przeniesie się na 15" ekran laptopa. Możesz zweryfikować teraz swoją przepowiednię :P.
Inna sprawa, że z taką kartą graficzną ten laptop będzie średnio 3D-użyteczny. Co innego sam monitor :).
Haha, dobre - news o laptopie z 3D, a wymienili wszystkie parametry techniczne, tylko zapomnieli opisać tę technlogię :P
OdpowiedzUsuńMnie nie chodzi o to, że prace nad domowym 3D zostaną porzucone. To jest ciekawy kierunek i na pewno się będzie rozwijał. Ale wydaje mi się, że nie znajdzie aż tak wielu entuzjastów z zasobnym portfelem (takich, którzy świadomie będą chcieli tego używać, a nie tylko zaopatrzyć się w nowy gadżet). Poza tym technologie są różne: jedne dążą do osiągnięca prawdziwego trójwymiaru (kosztowne i wymagają niesamowitej mocy obliczeniowej), inne tylko udają (ten sam problem co w kinie z łudzącą oko fałszywą ogniskową) i trochę czasu minie, zanim jakiś sensowny kompromis się wyłoni i spopularyzuje na tyle, żeby być dostępnym i użytecznym dla przeciętnego Kowalskiego.
W Polsce kina też wprowadziły niedawno opłaty za okulary - 3zł w CinemaCity i chyba trochę więcej w IMAXie.
OdpowiedzUsuńZastanawia mnie, że najnowszy Harry Potter (którego premiery już nie mogę się doczekać) wyświetlany jest w Polsce wyłącznie w wersji 3D. Mam nadzieję, że jednak wersja 2D również istnieje i że jakoś będzie ją można zdobyć. Mam dość niesymetryczną wadę wzroku i nie noszę okularów, ale niestety wadą tego rozwiązania jest to, że każde 3D "widzę" ;-)
O, nie wiedziałam, że w Polsce też taka moda nastała. Ale, jak mówię, mnie się ona nawet podoba.
OdpowiedzUsuńW Holandii HP jest w obu wersjach - w Polsce pewnie też będzie 2D, tylko prawdopodobnie z opóźnieniem, a nie premierowo.
Olek - komentarz, który zniknął, się odnalazł: wylądował w spamie (nie bardzo wiem, dlaczego - może ty?) a ja nawet nie zauważyłam, bo to pierwszy taki przypadek i dopiero jak zaczęłam się bawić ustawieniami, to zauważyłam.
OdpowiedzUsuńMożem za długo zwlekał z przepisaniem tego słowa z obrazka? Bo ono perfidnie sie nie chce potwierdzać enterem, o czym zdarza mi się zapomnieć :).
OdpowiedzUsuń@Sandra: nie wiem, czy się orientowałaś, ale podawali, że fukcjonowała lista kin, w których będą grać w 2D z dubbingiem oraz lista bez dubbingu ale za to w 3D. Ludzie się pieklili, że nie ma kombinacji 2D + OV, ale wygląda na to, że jednak jest i np. w krakowskim Arsie taką podobno grają.
OdpowiedzUsuńJa za to zobaczyłem ostatnio Iluzjonistę (animowany film francuski). Film ładny, w pewnym sensie ciekawy, choć czegoś w nim brakuje.
OdpowiedzUsuńCo ciekawe, Auta mi się nie podobały, a przynajmniej nie przypadły do gusty, w przeciwieństwie do innych filmów Pixara. Auta 2 też mnie nie przyciągają jakoś. Co do KFP, to nie oglądałem. Ale po Twojej rekomendacji, chyba będę musiał nadrobić zaległości, a przynajmniej oglądnąć dwójkę. :)
Co do 3D bez okularów, możliwe (śledzenie twarzy / oczu), ale w domu dla jednej osoby, nie w kinie dla całego tłumu.
Co do laptopów i telewizorów 3D, to po w zasadzie 2 LCD w jednym (połowa pikseli ma jedną polaryzację, połowa prostopadłą) + okulary polaryzacyjne.
Co do 3D, to raczej sposób na wyciąganie kasy. Średnio co 10 lat jest na to szał, szał, rzekome przełomy technologiczne (które naprawdę miały miejsce 10-40 lat temu) i szybko umiera. Też się piekle jak jest tylko wersja 3D, i nie ma nigdzie 2D w całym Krakowie. No cóż Internet moim przyjacielem jest...
Zresztą nawet i bez okularów, 3D jest kiepskim pomysłem. Bolą od tego oczy, kręci się w głowie połowie ludzi, i jest pretekstem aby i tak produkować kiepskie filmy. :/
Witek
A. Papierowe okulary polaryzacyjne to w hurcie koszt maks 50gr (pewnie jakieś 20gr w rzeczywistości). Więc jeszcze na tym zarabiają dużo.
OdpowiedzUsuńNie wiem jakie dają po wprowadzeniu opłat, ale te seanse na którym byłem, miały w miarę dobre okulary z plastiku, pod które można wsadzić własne okulary jak ktoś ma wadę wzroku, i przy wyjściu trzeba było je oddać, i raczej łatwo z nimi się nie uciekło, chociaż czasami by się dało (co znając polskie warunki, mogło się zdarzać -tylko po co, takie okulary nie zadziałają na niczym w domu, jak na razie).
Tego francuskiego "Iluzjonistę" chciałam obejrzeć, ale nie mogłam nidzie znaleźć (kiedyś, może teraz już da radę), a jak w Polsce grali w kinach, to mnie nie było.
OdpowiedzUsuńPierwsze "Auta" też mi się na początku tak średnio podobały. Ale obejrzałam je potem drugi, raz i trzeci... I za każdym razem podobały mi się trochę bardziej. Jakoś tak ten etos szukania spokoju na prowincji w końcu do mnie trafił.
"Auta 2" to naprawdę dobra komedia szpiegowska. I, jak się nad tym zastanowić, to zła bajka. Znaczy się, to nie jest bajka dla dzieci - tam się biją, mordują i mimo że zamiast krwi tryska olej, to przemoc jest trochę za poważna. Ale dla dorosłych, uważam, świetna letnia rozrywka :] Scenariusz jest lepszy niż w wielu "prawdziwych" filmach sensacyjnych :D Ja oglądałam w oryginale - bywa ciężko, ze względu na akcent Złomka, ale ogólnie wydaje mi się, że żarty są lepsze niż widziałam w polskich trailerach.
I naprawdę przepięknie wykonana technicznie: animacja jest cudowna (plus muzyka, efekty, wszystko...).
No polecam, naprawdę.
Pierwsza "Kung Fu Panda" może nie była taka zła, nie wiem... Przed obejrzeniem dwójki też sobie powtórzyłam jedynkę i wydała mi się trochę lepsza niż w kinie, ale w sumie dalej mogę być do niej trochę uprzedzona ;) Ale kontynuacja jest na pewno lepsza.
A co do 3D, to ja po prostu jestem na nie i już :P
Co do 3D, też jestem na nie i już, chociaż mam też bardziej racjonalne argumenty.
OdpowiedzUsuńDzięki, za informacje o Autach, trailera nie oglądałem, ale twoja rekomendacja brzmi dobrze. Sprawdzę czy jest jeszcze w kinach.
Pozdraiam
WItek