Whatever works, czyli typowy-nietypowy Woody Allen. No bo w przeciwieństwie do kilku ostatnich jego filmów ten zdecydowanie jest komedią. Ale podobnie jak w kilku ostatnich reżyser nie zdecydował się wystąpić na ekranie. Co było dość dziwne, bo stworzył rolę w sam raz dla siebie, taką jakie zawsze grywał: neurotycznego, ekscentrycznego starszego pana, który nawija bez przerwy i bez sensu. Więc przez cały czas miałam wrażenie, że coś jest nie tak, że czegoś brakuje. Ale to moje prywatne skrzywienie; jeśli ktoś się nie naoglądałał zbyt wiele wczesnych filmów Allena, to nie zauważy.
Randka w ciemno z Arsem, czyli Tajemniczy Pokaz Specjalny. Dopiero na sali okazuje się, jaki film będzie wyświetlany. Żeby nie było przypadków, że ktoś trafił na film, który już obejrzał, to pokazy w ramach TPS są zawsze przedpremierowe.
Pierwsza myśl po usłyszeniu czeskiego:
2 młode wina, bo miałam w pamięci, że niedługo ma być w kinach. Druga myśl, że chyba jednak nie, że to jakiś gangsterski czeski film. Jak się okazało pierwszej myśli należy słuchać, bo to jednak
2 młode winabyły. Całkiem udana kontynuacja, chociaż bardziej komediowa, a mniej problemowa niż część pierwsza. A przy tym zabawne analogie do
Déjà vuMachulskiego.
Pocałunek o północy. Amerykanie są dziwni. I robią dziwne filmy. Ale czasem nawet ciekawe. W nowo odkrytej Agrafce na poniedziałkowych seansach za 5zł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz